Cześć, co słychać?!





   Każda kobieta co jest mężatką i matką popada w rutynę, ta ją pochłania swą codziennością, a to posprzątać, a to iść do pracy, a to ugotować obiad, a to dzieckiem się zająć. I oczywiście ten stos prania co trzeba wyprasować ,by nieskazitelnie gładkie było. Powiedz szczerze? 




   Ile razy miałaś tego dość? Pewnie nie raz i nie piętnaście, obiecywałaś sobie, że kiedyś to wszystko pierdykniesz i pójdziesz sobie w cholerę, mam rację? Marzą Ci się czasy gdzie mogłaś szaleć do rana albo beztrosko rozkoszować się otaczającą Cię ciszą. Albo wrócić do domu z nowo poznanym facetem, zostawić go w cholerę następnego dnia... Albo też wrócić szczęśliwa i upojona alkoholem do granic możliwości, decydując się na dziecko porzucasz pewne rzeczy i taka też jest Zuzanna, główna bohaterka książki "Cześć, co słychać?" Wiedzie ustatkowane życie, ale ono powiewa monotonią, mąż wracający wieczorem do domu te same "Cześć kochanie" albo "A buzi dostanę". No nuda pełną parą! 






    Ale taka jest rzeczywistość, bo jak facet myśli, że jak raz zdobył niczym jak jaskiniowiec to mu ta zdobycz nie ucieknie... Gorzej zaczyna się dziać, gdy ona będzie chcieć czegoś więcej, będzie chcieć mieć tych pieprzonych motyli w brzuchu. Prawdziwa i realistyczna fabuła, która dotknie każdą z nas, ale jakby było tego mało tu nie tylko chodzi o same motyle co wystarczało narysować, ale... 




     Ale odpowiedz szczerze ile razy sprawdzałaś profil na fejsie swojej dawne miłości? Niech zgadnę, nie był to tylko raz a znacznie więcej. Podglądamy i zastanawiamy się co u niego, aż w końcu nabieramy odwagi, by do tej dawnej miłości napisać. Ale wiesz co? To jest chore, bo do żadnej rzeki nie powinno wchodzić się dwa razy, bo gdy raz dupę tam umoczysz to wystarczy. Drugi raz zawsze coś zepsuje, zerwaliście dawno wiec, po co drążyć temat? Nie te wybuchy namiętności nie będą takie jak kiedyś. 





    Wy jesteście inni, wszystko jest inne, ale w taką pułapkę wpada Zuzanna. Pisze do swej dawnej miłości, a niedawno odnalazła go na fejsie i ten cholerny diabeł siedzący jej na ramieniu dziabie ją i szepcze "Zrób to". Ona robi posłusznie i los uwielbia płatać figle, daje ponieść się chwili, ale zapomina o jednym, za jakiś czas będzie trzeba tego ponieść konsekwencje. Nie będzie śmiechu ani żartów, ale poleją się łzy i otworzą się rany, na które będzie sypana garść soli. Przeszłość została daleko, nie oglądaj się za siebie, bo nie warto. Jak ta dziewczyna co siedzi na twych plecach, niech ona ogląda się za Ciebie, ale nie wracaj do tego nie warto...







    Wiele osób twierdzi, że tej książki nie zrozumieją młode osoby, szczególnie te przed trzydziestką. Jest ona kierowana do osób z dużym bagażem doświadczenia, a także starszych wiekowo, ale na ten temat bym się spierała. Bo czy ważny jest wiek, czy to w jakim stopniu się czujemy? Bliżej mi do trzydziestki, tak wiem to boli i to cholernie, ale starość nie radość, młodość nie wieczność... Mogą być osoby młode i zrozumieć tę książkę, przyznaję bardzo długo ją trawiłam i za każdym razem, gdy na nią patrzałam, za każdym razem wracała na swe miejsce. Nie był jej to czas i moment do opisania, dziś mija dokładnie siedem miesięcy odkąd ją przeczytałam. By ujrzała światło dzienne, ona i moja opinia o niej, nie jest ona lekką książką. Ale prawdziwą, gdzie fabuła, która zapętla się jak rzeczywistość wbije Cię w fotel...






Copyright © Sklerotyczka