poniedziałek

Biolonica - Krem regenerujący





   Śmiało mogę przyznać się, zaczęłam uprawiać kosmetyczny minimalizm. Mało co mnie kusi, może aż tak odporna na wszelkie nowości się stałam i przestałam czytać 85% blogów kosmetycznych, bo raczej mało rzetelne to jest, gdy ktoś opisuje 666 balsam do ciała, podkład czy też krem do twarzy. I wszystko zużyte w miesiąc... Ale nie o tym miało być tylko o kremie, takim niby zwykłym a niezwykłym. Trochę z sentymentem, lekkimi wspomnieniami i... 







   O marce już dawno słyszałam, dlatego ten sentyment. Teraz asortyment jest znacznie rozszerzony, co mnie bardzo cieszy, każdy kosmetyk zawiera roślinne komórki macierzyste jabłoni. Mają one za zadanie chronić naszą skórę i cerę, przed starzeniem, ale jak jest w rzeczywistości?







   Z pozoru tubka o pojemności 75 ml, może być dla niektórych za mała, ale jakby spojrzeć na wydajność kremu to jest to bardzo duża pojemność. Od miesiąca ponad używam jednego opakowania i końca nie widać, kusi i nęci swym cudnym zapachem. Delikatnie pudrowo kwiatowy zapach, przywołujący wspomnienie wiosny, która już za chwile ma przyjść. Idzie powoli! Po każdym umyciu dłoni stosuję jego i nie ma tu mowy o suchych skórkach, czy też by dłonie wyglądały mało estetycznie. Pięknie nawilżone, gładkie i odżywione! I do tego ten zapach, czysty obłęd! Krem nie zostawia warstwy tłustej, której tak wiele osób nie cierpi, zapomniałabym dodać, że bardzo szybko wsiąka i jego używanie uzależnia. Ale to pozytyw, cena niewysoka, bo 20 zł kosztuje. 




Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia