Jak prawidłowo, dbać o cerę mieszaną? Grzeszki i peszki, czy też trafiony zatopiony?





    Zaczynasz z melancholią spoglądać, na to, jak wcześniej dbałaś o swe ciało. Zaczynasz z czasem dostrzegać, te wszelkie grzeszki... To jak dbałaś o nawilżenie ciała, jak stosowałaś kiepskiej jakości produktów czy też kosmetyków po terminie. Okaleczałaś siebie, bo to było modne. Czy tak trzeba? Otóż nie. Jadąc autobusem, można zauważyć nastolatki, które mają cerę w strasznym stanie. Naczytają się w internecie pseudo porad i po kryjomu w domu je robią, czy tak powinno być? Pewnie, że nie, matka powinna takiej sobie pokazać jak dbać o swą cerę. Ale najpierw trzeba dowiedzieć się, jaką się ma, a mamy mieszaną, suchą, normalną, wrażliwa oraz tłustą. Każda jest inna, każda potrzebuje innej pielęgnacji i każda inaczej reaguje na dany składnik. Ale po co piszę o tym? Bo z nią nie trzeba, mieć wiecznej batalii. Poznaj ją i działaj, nie stosuj byle jakiego kremu do twarzy, nie przykrywaj zmian skórnych warstwą tapety, bo to nie zaprowadzi Cię w dobrą stronę. Pójdziesz do dermatologa, a ten poleci Ci kosmetyki, które są... Będzie Cię tak długo leczył, aż będziesz przychodzić do niego. Na rynku mamy wystarczającą ilość produktów, by samemu dobrać coś do siebie. 






    Jestem posiadaczką cery mieszanej, początkowo była ona utrapieniem. Parę rzeczy mam na sumieniu, ale nie poszłam do dermatologa, czemu? Bo im zwyczajnie w świecie nie ufam. Bo potrafi on leczyć nawet i dwa lata, a nic z tego nie będzie. Lepiej znaleźć zaufaną kosmetyczkę, ale tutaj trzeba pamiętać o jednym. Należy unikać takich co przy tobie będą obgadywać inną klientkę dlaczego? Bo bardziej skupi się na plotkach niż na swej pracy. Jest wiele innych tematów do rozmów. A jak już znajdziesz idealną kosmetyczkę, trzymaj się jej i nie zmieniaj.



Czym jest cera mieszana?

   Nie jest ona prosta, jak to gdy idziesz do baru i prosisz o piwo. Jedna twarz, dwa rodzaje cery, czyli sucha i tłusta. Zazwyczaj strefa T jest tą tłustą, czyli czoło, nos i broda. W tych miejscach uwielbiają powstawać niedoskonałości, zaskórniki czy też być widoczne rozszerzone pory. Strefa sucha to zazwyczaj policzki i czoło, ale niekoniecznie. Bardzo łatwo rozpoznać ją po nie przyjemnym ściąganiu czy też napięciu.



   Wcześniej stosowałam krem Barwy, ale z jego dostępnością było coraz gorzej. Postanowiłam coś zmienić, zmiana nadeszła sama. Dwa kremy, dwie różne pory i dwie zagadki. Jak to z nimi jest? Jak się sprawdziły? Po kolei... 



AKNICARE cream

    Kontrola i łagodzenie objawów trądziku, nawilżenie i nadanie skórze efektu matującego.
Wskazania: uzupełnienie leczenia trądziku (terapia miejscowa lub ogólna) lub jako preparat podtrzymujący efekty zakończonego leczenia dermatologicznego, pielęgnacja skóry tłustej.
Sposób użycia: nakładać na oczyszczoną i osuszoną skórę i, o ile lekarz nie zaleci inaczej, stosować 2-3 razy dziennie.
Składniki aktywne: cytrynian trietylu, linolan etylu, kwas salicylowy (0,2%), mleczan cynku, kwas hialuronowy. Nie zawiera retinoidów ani antybiotyku.






   Stosuję go codziennie na noc. Po dokładnym oczyszczeniu nakładam jego i początkowo drażnił mnie jego specyficzny zapach. Ale cierp ciało, jak chciało, po pewnym czasie do tego zapachu można się przyzwyczaić, robi się bezwonny. Stosowany regularnie, przynosi rezultaty widoczne gołym okiem. Wydzielanie sebum jest znacznie mniejsze, minimalnie kiedy to się dzieje i w ekstremalnych sytuacjach. Bardzo dobrze wycisza i uspokaja cerę, nie ma tu mowy o jakiś nieproszonych gościach. No chyba, że zjem coś ostrego, wtedy nie ma odwrotu... Konsystencja ma kremowo żelową, wsiąka błyskawicznie w cerę. I jest strasznie wydajny, stosuję go prawie drugi miesiąc, a ja dopiero zużyłam jego pół opakowania. Więc opakowanie będzie starczeć na pięć miesięcy, zresztą to się okaże. Nie powoduje jakiegoś dyskomfortu i nie podrażnia cery, zachowuje się tak jakby był tam od zawsze. 



    Zapomniałabym dodać, że krem ma zabezpieczenie. Pewnie kojarzycie drogeryjne macantki, w każdej się znajdują jakieś. Otóż prócz tego, że tubka kremu, umieszczona jest w kartoniku. To jeszcze tubka ma zabezpieczenie, by nikt jej nie zmacał i bardzo dobrze. 



Hydratime Plus

   Aktywny krem do twarzy i szyi nawilżający wielowarstwowo, przeznaczony do cery suchej. Przywraca i podtrzymuje równowagę wodną dając przy tym natychmiastowe uczucie świeżości. Pomaga przeciwdziałać foto-starzeniu wywoływanemu przez promieniowanie słoneczne dzięki zawartości filtrów ochronnych (UVA). Zalecany do codziennego stosowania w celu poprawy poziomu nawilżenia skóry oraz przy niekorzystnych warunkach zewnętrznych (słońce, pomieszczenia klimatyzowane, wiatr etc.) w celu wzmocnienia bariery ochronnej skóry. Posiada właściwości łagodzące. Nie zawiera parabenów - baza zapachowa bez alergenów. 



    Tę wersję nawilżającą stosuję codziennie rano, idealnie uzupełnia się z wersją nocną. Nie gryzą się i współpracują ze sobą. Bardzo dobrze nawilża cerę, nie podrażnia i nie powoduje zapychania, czyli powstawanie nieproszonych gości. Idealnie nadaje się pod makijaż, cera po nim jest gładka, nawilżona i jeszcze raz nawilżona. Tak jak poprzedni krem, został umieszczony w tubce, która również jest zabezpieczona przeciw macantką. Konsystencja kremowo żelowa, bezwonna i bardzo szybko się wsiąka, nie pozostawia na cerze tłustego filmu. Czy też śladu po swojej obecności. I jest bardzo wydajny, zużyte mam dopiero około pół opakowania. 






Copyright © Sklerotyczka