Pracownia dobrych myśli





    Był taki miesiąc, nie dość, że krótki to jeszcze kiepski. A humorki miewał gorsze niż kobieta podczas gorszych dni, wtedy to nawet i czekolada nie pomagała. Ale to przeskakiwanie z jednej skrajności w drugą. Tak jakby spod cieknącej rynny iść prosto przed siebie, pomimo że ten deszcz Cię oślepia idziesz dalej, bo chcesz dojść do celu... Ale myślisz, że idziesz, nie patrzysz pod nogi i znajdujesz się w bagnie... Tak można było to podsumować, nie był to dobry miesiąc i całe szczęście, że się skończył, wtedy też nie miałam najmniejszej ochoty spoglądać na żadną książkę. Była jedna jedyna, która swym tytułem emanowała ciepłem i życzliwością. Jakby chciała, dać Ci całusa i pocieszyć, że będzie dobrze, bo kiedyś musi być. Prawda?







    „Pracownia dobrych myśli” to książka, która podniosła mnie na duchu, chociaż były momenty, że rzucałam zakrętami i miałam ochotę wypić pół litra wódki sama i ryczeć do księżyca. Bo jak się jedna rzecz pierdoli, to za chwilę drugą też... Nieszczęścia lubią chodzić stadami tak jak dziki... Każda jej strona wypełniona jest pozytywną energią, która zaraża i jeżeli myślisz, że to już koniec? Przeczytaj tę książkę, pomoże działa wręcz terapeutycznie. Było miejsce, gdzie pierw były szamba to interes padł. Bo był to cuchnący biznes, a podobno pieniądze nie śmierdzą, wszystko zależy, w czym je pierzesz. Bo jak w ściekach to będą „pachnieć” jak... 





   Był też zakład pogrzebowy, ale on ściągał złą energię. Bo jak to pomiędzy dobrych ludzi, nieboszczyki? To nic dobrego, same nieszczęście i tak też było. Dopiero miejsce zostało odczarowane za sprawą pracowni dobrych myśli gdzie zapach kwiatów wiódł każdą damę za nos. Cieszył ich oko, a gdy były smutki to malowały i bukieciki we włosach miały. Bo to terapeutycznie. Znów spotkamy Panią Wiesię, którą można śmiało nazwać monitoringiem osiedlowym. Bo ciągle w tym oknie wypatruje, ale co wieczór młodzieńca całuje na dobranoc... I gdzie diabeł nie może, tam Panią Wiesię poślę, bo będzie towarzystwo delikatnie rozpijać, ale to „ku zdrowotności". Ona chce dobrze, ale czy jej się uda? 









    Każda historia ma swoje dno, czasem bywa lepkie a czasem skrywane jak sekret pod poduszką. Ale jeżeli kogoś kochasz, powiedz mu to i przestań się czaić. Jeżeli masz złe myśli, weź miotłę i je wywal za drzwi, niech idą dalej z wiatrem. Po co Ci one? Masz dość, bo problemy? Sięgnij po tą książkę, pomyślisz sobie zwariowała. A gdzie tam! Skoro mi pomogło, chodziłam... To tobie też pomoże, a przy okazji zrelaksujesz się i uśmiechniesz się, bo po każdej burzy zawsze wychodzi słońce.



Copyright © Sklerotyczka