GPS szczęścia czyli jak wydostać się z Czarnej D.





   Ile razy miałaś dość, bo coś nie układało się? Ile razy chciałaś to wszystko rzucić? Ile razy chciałabyś szczęśliwa? Pewnie nie raz, ale jest takie miejsce na ziemi gdzie każdy z nas raz w życiu był. Miejsce, gdzie każde nieszczęścia chadzają parami, gdzie cały czas rozlewa się mleko, gdzie jest morze wylewanych łez, ale ciągle brak chusteczek. Można by tak wymieniać i wymieniać, ale Czarna Dupa to prawie że koniec. Znajdujemy się w niej, gdy myślimy, że nie mamy z niej wyjścia. Niczym ten głaz, co spada na nas jak na Syzyfa, ale wiesz co? Musisz zacząć cieszyć się chwilą, dostrzegać szczegóły, ale...





    Niby nie ma recepty na szczęście, bo gdyby sprzedawane było w aptece, byłyby do niego kilometrowe kolejki. Czy powstanie taki eliksir? Wątpię w to, ale sami możemy stworzyć jego. Wystarczy chcieć... Ale możesz iść na skróty i sięgnąć po książkę „GPS szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.” Jest to książka nietypowa dlaczego? Już tłumaczę, zazwyczaj wszelkie poradniki unikam. Działają na mnie jak kot uciekający przez limonkami zmutowanymi z szyszkami, bo ni to pobawić się ani zjeść. Po prostu są one zawsze sztywno pisane jak wykrochmalone prześcieradło u babci w mieszkaniu. 




   Pisane pod schemat ociekający nudą, że po pięciu stronach masz go ochotę spalić w kominku albo coś gorszego. Dlaczego tą książką? Bo jest napisana błyskotliwie. Pierw zapoznajemy się z daną sytuację, później dostajemy kopa motywacyjnego. Ten kop działa, a zawsze myślałam, że coache są przereklamowani. Myliłam się, przyznaję się! Pięknie wydane! Poczujesz się jak Alicja, co siedzi zaklęta w krainie i siedzi z nosem w książce. 




   Lekko napisana, lżej niż kilogram piórek. Więc bardzo szybko ją przeczytasz, mi to zajęło łącznie godzinę, bo jak czytać to książkę połykać. Jeżeli masz przemyślenia związane z książką, znajdziesz miejsce na swojej notatki. By swoje złote myśli zapisać i wrócić do nich za jakiś czas. Dodatkowo zarazi Cię pozytywną energią, da kopa motywacyjnego i zmienisz tok myślenia na lepszy. Przestanie u Ciebie istnieć słowo ciężko, czy też trudno... Niemożliwe nie istnieje to my siebie ograniczamy, szufladkujemy innych i oceniamy książkę po okładce. Ale czy warto? Odpowiedz sobie sama na to pytanie. Mam nadzieję, że pojawi się jej kontynuacja tej książki, bo dawno czegoś takiego niesztampowego nie czytałam, a czytam bardzo dużo. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Sklerotyczka