czwartek

#51 "Dom węży"





   Są piękne, groźne i tajemnicze. Wielu z nas, ma na ich widok ciarki a inni się wzruszają, bo są piękne. Tak tego im, zdecydowanie nie można odmówić, są piękne. Ale też bardzo tajemnicze... Do węży nie zbliżam się, bo się ich boję. Nawet przez szybę na nich patrzeć nie mam zamiaru, bo są przerażające. Podziwiam osoby, które pracują przy nich, a także które hodują dziwne gatunki. Dlaczego piszę o wężach? Ostatnio trafiła do mnie książka, tytuł taki niby niepozorny, bo to tylko albo aż „Dom węży". Myślałam sobie takie, chwytliwe pewnie miało być, ale coś mi tu nie pasowało. Bo od deski do deski, nie wydaje gniotów. Coś musi być na rzeczy... 

Czytaj dalej »

niedziela

Kosmetyki z mojej półki



  W każdej kosmetyczne znajdują hity i kity albo potocznie zwane buble. Wpisy kosmetyczne czasem potrafią przytłoczyć, dlatego też raz na miesiąc pojawi się taki zbiorczy tasiemiec. Nie będę analizować składów, bo to jest bez sensu. Wystarczy pobrać odpowiednią aplikację na telefon, w ten sposób można poznać każdy kosmetyk. Ale czy to jest potrzebne? Nie zawsze, czasem wystarczy czuć się w takt swej cery czy też ciała. Ona najlepiej wie, co jej służy a co nie. Kosmetyki naturalne? I takie się u mnie przewijają, ale nie jestem nawiedzona na ich punkcie. Bo i natura potrafi uczulić i narobić syfu... We wpisie będzie parę bubli, ale nie są to długo używane kosmetyki. Nie rozumiem osób, które używają takich bubli a bo trzeba itp. Bezsens? Oczywiście.
Czytaj dalej »

środa

#50 I odpuść nam nasze...





   Pamiętam to pierwsze spotkanie z nim, było niby przez przypadek, ale nie... Patrząc na to wstecz, mogę śmiało stwierdzić, że to nie był przypadek, każdy wtedy czytał jego książkę „Samotność w sieci". I tak zaczęła się ta przygoda, później było „Bikini”, „Miłość i inne dysonanse” i wiele innych. To właśnie z jego książką, pierwszy raz miało miejsce spotkanie z audiobookiem „Grant”, by wiele lat później móc brać udział w jego wykładzie, który za szybko minął. By brać udział w konkursie, gdzie moja praca konkursowa została uznana za plagiat, bo nie czytałam wcześniej „Grand”, a po przeczytaniu swojej pracy i tego fragmentu, można uznać, że to kopia i nic więcej. Ale też tak nie było, czasem i mnie fikcja ponosi, potrafi dać unieść wodze fantazji i dać ten lekki upust. Jak powietrze ulatujące z balona...

Czytaj dalej »

#49 Tajemnica godziny trzynastej





     Z książkami to jak z jedzeniem, gdy pięknie wygląda okładka, nie zawsze zachwyca nas treść. A jedzenie? Pierw pożeramy je wzrokiem, rozkoszując się nim i następnie zjadamy. Ale czasem bywa różnie, bo potrafi przyprawić o lekki zawrót głowy, bo ktoś miał za dużo finezji i zbyt mocno doprawił. Nasz rynek zalewają książki, które nie zawsze zachwycają treścią a są mocno chwalone, są to dobre książki, ale bez polotu. Nie pożeramy ich oczami, nie pragniemy jej teraz tu i natychmiast. Chcemy ją, bo ktoś ją kupił i chwalił. Czasem ulegam temu i żałuję, pod względem czytelniczym zrobiłam się wybredna. 

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia