"Dom węży"





   Są piękne, groźne i tajemnicze. Wielu z nas, ma na ich widok ciarki a inni się wzruszają, bo są piękne. Tak tego im, zdecydowanie nie można odmówić, są piękne. Ale też bardzo tajemnicze... Do węży nie zbliżam się, bo się ich boję. Nawet przez szybę na nich patrzeć nie mam zamiaru, bo są przerażające. Podziwiam osoby, które pracują przy nich, a także które hodują dziwne gatunki. Dlaczego piszę o wężach? Ostatnio trafiła do mnie książka, tytuł taki niby niepozorny, bo to tylko albo aż „Dom węży". Myślałam sobie takie, chwytliwe pewnie miało być, ale coś mi tu nie pasowało. Bo od deski do deski, nie wydaje gniotów. Coś musi być na rzeczy... 



   Pierwszy rozdział i poznajemy parę, Alę i Roberta. Ona zwyczajna kobieta, o nietypowej urodzie. On gliniarz, taki noszący maskę gdzie do pracy ubiera tą idealną, a w domu poniewiera kobietą... Ona jedzie do Berlina, on ją odprowadza i każe dzwonić, dostaje ataku nerwicy, gdy nie odbiera, albo gdy wymyka się z jego klatki. Która złota nie jest... Ala pragnie uciec od niego, daleko od niego, bo nie chce takie życia, chce zmian w swoim życiu. Pomaga jej Patryk, znajomy z lat szkolnych. Ma pomóc jej zrobić nowe dokumenty, ale na to potrzeba czasu tylko albo aż cztery godziny. 




   Postanawia nie czekać, wróci następnego dnia koło południa. I wychodząc z klatki, spotyka dziwnego mężczyznę, któremu wypadają zakupy a w samochodzie płacze jego dziecko. Bo pewnie ząbkuje albo jeszcze co innego mu dolega. Z ciekawości postanawia zajrzeć, co się z nim dzieje i tak wpada w pułapkę. Zostaje Ala uśpiona, wpada jak śliwka w kompot. W samochodzie panują istne tropiki, zawodzi ją do mieszkania, które stoi puste... Tak drży z podniecenia, rozcina jej ubrania i chowa, jak trofeum z pola bitwy. Największe skarby. W mieszkaniu panuje klimat tropikalny, bo przecież kobry potrzebują ciepła. Ma zatańczyć przed swą ulubienicą, uspokoić ją i... W tym czasie Robert, wydzwania do niej i ją wyzywa, od najgorszych, bo przecież w tym jest najlepszy. By upodlić kobietę... 





    Wystarczy chwila nie uwagi, ale czy Alicji uda się uciec? Czy dopadnie ją Tomasz? I dlaczego, lepsza jest sadzawka z małym psem niż psychopata z kobrą? Dlaczego Ingrid? Na te pytania, znajdziesz odpowiedzi w książce. Więcej nie napiszę, bo nie chcę Ci psuć przyjemności czerpania z niej. Ale obnaży Cię z całego strachu, zajrzy głęboko w twe wnętrze, aby za chwilę zwolnić. Ale to tylko na chwilę... Gdy już myślałam, że wszystko się już wydarzyło, akcja jeszcze szybciej się toczyła. Były takie momenty, że ciarki, po mnie przelatywały w takich momentach, ściskałam mocniej okładkę. Ale ona mnie za chwilę sprowadzała na ziemię, bo jest wykonana jakby wąż na niej siedział. Jest to prawdziwy dom węży, z prawdziwym domem strachów i pełna krwawych i przemyślanych zbrodni. Nie zgaduj, jakie będzie zakończenie, bo w tym wypadku się nie uda. Bardzo dobra książka, idealna na każdą okazję. Ale wiesz co? Okładka to mistrzostwo, przepięknie zrobiona i wymyślona, a zarazem jest to pierwsza książka, która nie ma połamanego grzbietu u mnie.




Copyright © Sklerotyczka