I odpuść nam nasze...





   Pamiętam to pierwsze spotkanie z nim, było niby przez przypadek, ale nie... Patrząc na to wstecz, mogę śmiało stwierdzić, że to nie był przypadek, każdy wtedy czytał jego książkę „Samotność w sieci". I tak zaczęła się ta przygoda, później było „Bikini”, „Miłość i inne dysonanse” i wiele innych. To właśnie z jego książką, pierwszy raz miało miejsce spotkanie z audiobookiem „Grant”, by wiele lat później móc brać udział w jego wykładzie, który za szybko minął. By brać udział w konkursie, gdzie moja praca konkursowa została uznana za plagiat, bo nie czytałam wcześniej „Grand”, a po przeczytaniu swojej pracy i tego fragmentu, można uznać, że to kopia i nic więcej. Ale też tak nie było, czasem i mnie fikcja ponosi, potrafi dać unieść wodze fantazji i dać ten lekki upust. Jak powietrze ulatujące z balona...




    Mowa o Januszu Leonie Wiśniewskim, który pisze przepięknie i włada językiem jak mało kto. Każde jego zdanie, przepełnione jest emocjami. Potrafi je ubrać pięknie w słowa, a zarazem rozebrać, gdy zajdzie taka potrzeba. By za chwilę, przelać emocje targane wewnątrz jego ciała na papier, i by czytelnik mógł tak samo być potargany. Pomięty i by oddech przyśpieszył.





  „I odpuść nam nasz” to nie jest książka zwyczajna, mam wrażenie jakby większość domagała się od niej, by opisać idealnie zabójstwo krok po kroku. Tego większość czytelników oczekuje, ale nie jest ona inaczej opisana. Opisana z drugiej strony medalu, pisana oczami zabójcy. Podzielona na trzy części, pierwsza to jego życie z żoną przed tym morderstwem. O tym, jakie życie wiedli, jak się zachowywali i kiedy zaczęło się psuć, jak odkrył, że ona go zdradza. Druga zaś to czas odsiadki, skrywane czarnymi zakamarkami czasy, gdzie w więzieniu poznaje innych, a także zaczyna pokutować. Pokazuje swoje oblicze, obdziera siebie z prawdy. I trzecia ostatnia to jak wygląda jego życie po wyjściu z więzienia. Jak radzi sobie w życiu codziennym, jak stawia czoło „plotką”, jak wychowuje swe dziecko i stara się być dobrym człowiekiem. 



   Jest to fikcja literacka, przepięknie opisana i dosadnie określona dlaczego. Dlaczego ktoś, kogo kochał do szaleństwa, zrobił to i nie inaczej. Jeżeli, ktoś chce przeczytać o życiu poszkodowanego to wystarczy otworzyć przeglądarkę. A czytając tę książkę, poznasz drugą stronę medalu. Bo każda moneta ma jej dwie strony, nie zawsze jest ona tragiczna, zazwyczaj jest inna niż wszyscy starają się ją ukazać. Tak też Wiśniewski zrobił, wiele osób nie może zrozumieć jej i jedzie po niej. No cóż, są gusta i guściki a o tych się nie dyskutuje. Emocje, kiedyś i one znajdą dziurkę, by ujść, jak to powietrze z balona... I tak, oto znalazłam piątą książkę, której za żadne skarby świata nie oddam. Piąta z najlepszych! Nie licząc tych klasycznych, przepięknie napisanych.


Copyright © Sklerotyczka