wtorek

#60 Tatuażysta z Auschwitz





     Los uwielbia płatać figle. Miłość nie wybiera, będzie najtrafniejszym określeniem tego. Ale czasy wojenne, gdy ludzie byli mordowani, gdy jedni drugim zgotowali ten los. W imię czego? Bo ktoś jest inne wyznania religijnego? Bo jest inny? Bo jest chory? Brzmi jak absurd, ale tak było. Auschwitz. Miejsce, gdzie każdy kamyk ma swoją historię, a ściany więcej słyszały niż było to możliwe. Klimat, który pozostanie na zawsze w sercu. Targa nami emocjami, przepełnione cierpieniem i ta cisza odbijająca się od każdego miejsca. Tam trzeba być, to trzeba zobaczyć. Najlepiej w ciszy przejść całą drogę, ale nim dam pojedziesz koniecznie przeczytaj „Tatuażysta z Auschwitz". 

Czytaj dalej »

piątek

#59 "Jak upolować pisarza?"





    Każda z nas marzy o księciu, może być bardziej wymarzony i wymuskany. Albo też popularny typ, wszystko to rzecz gustu. Ale jak takiego upolować? Przecież nie pójdziesz, nad rzekę czy jezioro i nie zarzucisz wędki. On na taki haczyk nie poleci. Jest tu potrzebna, znacznie grubsza przynęta. Musisz go uwieść intelektualnie i fizycznie, czy się uda? Wszystko zależy od Ciebie. 

Czytaj dalej »

niedziela

#58 Gliny z innej gliny





    Są takie momenty, że wiele osób, poleca Ci autora. A ty powtarzasz to, jak mantrę wieczorną, czyli pójdę spać szybciej i tu zamieniamy na później zapoznam się z jego piórem. Tak było i u mnie. Parę lat temu mówiono, przeczytaj coś Wrońskiego, bo pisze kryminały. Musiało minąć parę lat, by sięgnąć po jego lekturę. Za każdym razem co miałam ochotę kupić jego książkę, zawsze zostawiałam to na później. Aż do dnia, gdy dostałam przesyłkę składającą się z książki i zapałek. Pomysłowe bardzo! A także zastanawiało mnie, do czego te zapałki, bo że je wykorzystam było bardzo pewne. I tak zaczęło mnie to zastanawiać, że nie czekałam i sięgnęłam po książkę. Przyznaję żałuję, że tyle to odwlekałam. 

Czytaj dalej »

piątek

Doktorze? Paw Paw, leżysz...




    Ile to razy, stałam przed lustrem, by wyczarować coś ze swoich włosów. Czasem brakowało tylko kruczego gniazda w nich... Słońce nie sprzyja do końca, włosom, które są na pograniczu brązu a rudości, czasem zaskoczy jakiś kolor. Trochę humorzaste, jak pogoda która gra jak nasza reprezentacja. Najlepiej wychodzi jej pozowanie do zdjęć albo im do reklam... Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co z tego, że regularnie stosuje tonik z Vianka, nadal czułam się jakby coś mnie oblazło i tylko raz na parę minut przypominało... Było to upierdliwe, denerwujące i męczące. Bo każdy szampon podrażniał mi skórę głowy, a przez półtora miesiąca ile ich się u mnie przewinęło. Stosowałam od Tołpy aż po zagraniczne cuda, niektóre nawet nie nadawały się do mycia podłogi. Bo nawet z tym sobie poradzić nie umiały, więc z czym do ludzi? Jak takie coś można wypuścić na rynek? No chyba, że to typowa zapchaj dziura, byle było, a i tak ludzie kupią. Zapłacimy komu trzeba, poleci a tu szepnie że cudo i co? Jajco. Nie urywam, że traciłam nadzieję, przecież dziecięce szampony są takie idealne... Taaaa w opisie. Naturalne? Ta sama akcja i ta sama powtórka z rozrywki, a nawet było, że w ciągu dnia musiałam włosy myć ponownie. Był to nie mały problem, aż do pewnej wizyty w Hebe. Gdzie podczas jednego wypadu kupiłam cztery szampony, cztery produkty do stylizacji i zaczęłam próbować. Jeden już na starcie wylądował w koszu, nie będę pisać, która to marka, ale jedna z tych, co mi została polecana na fb. I dziewczyny dzięki za pomoc! Przez przypadek, także kupiłam szampon Garniera. Miał być z ogórkiem, a że zielony i zapomniałam, z czym to miało być to kupiłam z jabłkiem. Także bardzo fajny, ale nie aż tak jak jeden.
Czytaj dalej »

wtorek

#57 Historia pewnej dziewczyny






     Jedna zwyczajna plotka, a przecież może komuś zniszczyć życie. Zastanawialiście się? Przecież to nic miłego, a taka rzecz będzie się ciągnąć i ciągnąć... Łatwo kogoś o coś obwinić i puścić plotkę, a ciężko dostrzec w tym, coś, co się zaraz stanie. Bo tu już nie chodzi, bo on czy ona mnie uraziła więc się odegram. Nie... Tu już chodzi o zwyczajną złośliwość, kąsanie jak żmija by inni zobaczyli w tobie bohatera. Bo przecież ty mówisz „prawdę”, serio? Ta „prawda” świadczy o tobie... 

Czytaj dalej »

niedziela

#56Niebo na własność




   Pewnie nie raz, podczas przewijania głównego strumienia fb zauważyłaś zbiórkę na rzecz dziecka. Zdjęcie dziecka, które chwyta za serce, za chwilę pojawiają się emocje, bo to niesprawiedliwe! To dziecko, nie powinno tak cierpieć i setki innych pytań, a także myśli. Nie raz, dorzucałam coś od siebie do takiej zbiórki. Ale co tacy rodzice czują? Jak przez to przechodzą? Jak próbują z tym żyć? Nie wiem, nie przechodziłam przez ten etap i nie chcę, ale to nie my decydujemy... W literaturze, gdy zostaje poruszony temat dzieci, które cierpią albo matek nastolatek zaraz jest bojkotowany. Dlaczego? W pierwszym wypadku targają nami emocje. W drugim wypadku, także chodzi o dziecko i nie nie współczuję tym nastolatką, co mają dzieci... Żal zawsze jest dziecka, przez co przechodzi itp.
Czytaj dalej »

sobota

Look Now




   Każda z nas chce dobrze wyglądać na zdjęciach, ale czasem to się nie udaje. Bo impreza trwa do białego rana. I tu dać radę? Jest to bardzo proste, odkąd na rynku są dostępne pudry HD. Mające za zadanie, rozproszyć światło tak by nasza cera wyglądała korzystnie i byśmy się nie świeciły. A także wygładzi nam zmarszczki, bo kto je lubi? 
Czytaj dalej »

piątek

#55 Mateusz i zaginiony skarb





     To, że świat widziany oczami dziecka wygląda inaczej, nie raz mogliśmy się przekonać. Zwykłe słowo, zwykła rozmowa, a już tworzą swe wyobrażenia. Dziecięca fantazja nie zna granic i to jest piękne. Gdy gonimy, przestajemy to dostrzegać. I myślimy że coś z tym dzieckiem jest nie tak. A to nie prawda, wystarczy zwolnić i przypatrzeć się. To, że ty uważasz, że coś jest perfekcyjnie czyste, dla dziecka może oznaczać nudę. To, że zwykła, pusta rolka po papierze dla ciebie jest śmieciem, dla dziecka może oznaczać coś innego, daj mu.

Czytaj dalej »

niedziela

#54 Oblubienica morza





     Nie każda historia potrafi poruszyć każdą cząstkę ciała, ale taka właśnie jest „Oblubienica morza". Na bardzo długo utkwi w mej pamięci dlaczego? Nie jest to historia, gdzie ktoś umiera i wszyscy opłakują. Bo ta osoba była cudowna, myślała tylko o innych. Nie, nie i jeszcze raz nie. 

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia