Oblubienica morza





     Nie każda historia potrafi poruszyć każdą cząstkę ciała, ale taka właśnie jest „Oblubienica morza". Na bardzo długo utkwi w mej pamięci dlaczego? Nie jest to historia, gdzie ktoś umiera i wszyscy opłakują. Bo ta osoba była cudowna, myślała tylko o innych. Nie, nie i jeszcze raz nie. 



     Opowiada historię Sary, która jest Żydówką. Swe dzieciństwo spędziła w Rosji, na jej oczach umiera jej matka, a starała się by uratować życie, lecz na marne. Wraz z ojcem przepływają morze w beczkach na statku, pomaga im dostać się do Palestyny ich wuj Izaak. Który jest założycielem Żydowskiej Ligi Obrony, półtorej dekady poświęciłby mieć swoich bojowników w całej Europie. Dziewczyna jest pogrążona w żałobie, rozrywa kieszeń, by uczcić pamięć matki. Do tego wszystkiego, ma zacząć żyć w innym kraju, ale wśród bliskich. Ale czy to będzie takie proste? Ona z wykształcenia pielęgniarka i bez pracy. 




    Jej ojciec Avraham, bez gorsza przy duszy i bez pracy. Dostają pomoc od Omara, Sara ma zostać pielęgniarką jego żony, która choruje i cały czas zajmuje się nią córka, także pielęgniarka. Ale musi skupić się na własnym ślubie, który za miesiąc ma się odbyć. Tak też Sara poznaje Yousefa, przystojnego mężczyznę i lekarza. Który chce zobaczyć jakie ma kompetencje do tej pracy... I tak zaczyna się ta cała historia, od roku 1932 roku aż do 1995 roku. Sara poznaje, co to znaczy być Żydówką na własnej skórze, gdzie każdy patrzy na nią wilkiem i życzy jej co najgorsze, bo jest innego pochodzenia. Czy ta miłość ma szansę? Na własne oczy, ujrzy jak bojownicy jej wuja próbują odebrać Palestynę jej mieszkańca. Bo albo oni, albo my. Nie ma, że jedna ziemia, jest wszystkich. Oni chcą wszystko dla siebie. 




    W kolejnych częściach poznamy Rebekę, piękną osiemnastolatkę z pochodzenia amerykankę. Która ma dość zaborczego i brutalnego mężczyznę. Ale będzie starać się ochronić swą gosposię przed nim, zacznie dociekać co i dlaczego. Bo gdzieś prawda musi być, jest za murami. Gdy już ją odkryje, nic nie będzie takie samo. Jak wszyscy twierdzą „Arabusy” oni też mają uczucia i emocje, też się boją. Po drugiej stronie muru rozlewa się krew, ciała są masowo chowane a na wodę trzeba czekać parę dni. I tak w takim środowisku poznajemy chłopca o imieniu Ameer, który udaje się wraz z rodziną i swym wynalazkiem na konkurs. Jego praca ma zająć bardzo wysokie miejsce, bo to bateria słoneczna, ale jego pochodzenie przeszkadza w tym. Dopiero gdy paręnaście osób wstawi się za nim, udaje się by wziął udział w konkursie. Ale nim na niego dojechał wraz z rodzicami, rodzeństwem i dziadkiem. Żołnierz zniszczył jego projekt, całe szczęście szybko udało im się odbudować na miejscu. Dziadek wierzy w niego najbardziej dlaczego?





    Nie jest to zwyczajną książką. Przepiękna? Hm to zbyt mało napisane. Od pierwszej strony emocje z niej płynące poruszają czytelnika, a do tego obraz stworzony przez autorkę to istny majstersztyk! Od skrajnej biedy aż po olbrzymie bogactwa, a wszystko przedzielone murem. Do tego miłość, która jak zakazany owoc zostaje ukazana. A także nadzieja, że ta druga osoba może żyje, czy nie stało jej się nic złego... Wbrew pozorom te cztery osoby łączy bardzo wiele, więcej niż na pierwszy rzut oka może się wydawać. 




     Wciągająca, prawdziwa i przepiękna! I tytułowa Oblubienica Morza to Jafa, miasto i nie bez powodu taki tytuł książki. Zresztą, zachęcam do jej przeczytania. Będziesz długo ją wspominać i na bardzo długo utkwi w pamięci.


Copyright © Sklerotyczka