Tatuażysta z Auschwitz





     Los uwielbia płatać figle. Miłość nie wybiera, będzie najtrafniejszym określeniem tego. Ale czasy wojenne, gdy ludzie byli mordowani, gdy jedni drugim zgotowali ten los. W imię czego? Bo ktoś jest inne wyznania religijnego? Bo jest inny? Bo jest chory? Brzmi jak absurd, ale tak było. Auschwitz. Miejsce, gdzie każdy kamyk ma swoją historię, a ściany więcej słyszały niż było to możliwe. Klimat, który pozostanie na zawsze w sercu. Targa nami emocjami, przepełnione cierpieniem i ta cisza odbijająca się od każdego miejsca. Tam trzeba być, to trzeba zobaczyć. Najlepiej w ciszy przejść całą drogę, ale nim dam pojedziesz koniecznie przeczytaj „Tatuażysta z Auschwitz". 





    Dlaczego? Pierwsze co mi się plącze na jeżyku, bo to kawałek historii. Ale i nie tylko... Bo opowiada historię Lalego, więźnia i zarazem tatuażysty z Auschwitz. Ten, który przyjechał w garniturze w to miejsce, bał się, ale nie poddał się. Jego opowieść to niezwyczajny pamiętnik, ale także opisuje jak traktowano poszczególnych więźni. Książka, przez którą się płynie i płaczesz. Bo czujesz te emocje, co targają nimi... Czujesz się, jakbyś tam była. Tam pomiędzy nimi, poczujesz na nowo smak kiełbasy, która była przemycana w zamian za kosztowności. 




    Tak, bo kartą przetargową były pieniądze a ich brak nie było. Tylko więźniowie chodzili głodni, bo ich racje żywieniowe były stanowczo za małe. Lale nie raz stanie przed dylematem co zrobić, ale będzie chciał jak najlepiej dla Gity, miłości jego życia. Wiele osób twierdzi, że taka miłość nie istnieje, a to totalna bzdura! Przekonasz się czytając tę książkę. Nie jest to prosty temat, ale opowiedziany bardzo pięknie i pociągnie jak nurt rzeki. Po którym będziesz inaczej patrzeć na wszystko, oni mieli także wszystko, ale zostali z tego obdarci... Została im tylko nadzieja, że kiedyś wyjdą z tego piekła. Miłość, która dodawała im skrzydeł. A także to, że kiedyś siebie odnajdą, bo tak brzmiała obietnica Lalego...




    Przeczytałam ją na raz, dwa dni nie mogłam przestać o niej myśleć. Nad siedzi mi w głowie, niektóre sytuacje obudziły we mnie emocje negatywne. A do tego Mengele... Przepiękna! 



Copyright © Sklerotyczka