wtorek

#65 Dziewczyna z dzielnicy cudów



   Coraz częściej łapię się na tym, że sięgam po fantastykę. Przeżarły mi się, wszystkie te ckliwe historyjki, bo są jak odgrzewane kotlety. Ale są i też książki, gdzie czytam je po parę tygodni, miesięcy czy też nawet godzin. Nikita. Imię typowo filmowe i z magiczną historią, ciągnące się... Ale od początku.

Czytaj dalej »

#64 Bajarka opowiada




        Niektórzy uważają, że baśnie są zbyt obcykane, ale zaraz! Ile znasz ich? Pewnie te podstawowe, czyli Andersena i Braci Grimm. Każdy je zna, nawet czasem kiedyś przez przypadek czytaliśmy je. Ale czy dzieciom warto czytać? Oczywiście, że tak, nawet jeżeli będą to te podstawowe baśnie. 
Czytaj dalej »

sobota

Kokosowe zmysły dla ust





     Kokos w kosmetykach? Tego jest pełno, ale nie każdy pachnie tak, że można oszaleć. Czasem mam tak, że kupuję jakiś dany kosmetyk, bo jest o zapachu kokosa. Myślę sobie, będzie kokosowa rozkosz, po otwarciu takiego delikwenta często czar pryska... A zapach nie ma nic wspólnego z kokosem, a capi samą chemią, tak że domestos przy tym to piękny zapach. Zostało mi kiedyś powiedziane, że jak raz spróbuję słynnego jajka do ust zwanego EOSem to żadnego innego balsamu nie będę chcieć. To prawda! 
Czytaj dalej »

piątek

Szach i mat. Krem matujący na dzień...




   Nie raz stoję jak kretynka, przed półką sklepową. Szukam jednego produkty, a po oczach daje mi pięćset produktów. Które na raz krzyczą, jakby coś je opętało „Kup mnie". Idzie zwariować, w efekcie czego kupujemy coś, co nam wpadnie w oko. A mało kiedy produkt, który uwielbiamy, bo go zwyczajnie znaleźć nie możemy. Dlatego staram się unikać drogerii, wolę zamówić przez internet sprawdzony produkt. Który lubię i jestem mu wierna. 
Czytaj dalej »

poniedziałek

#63 Jej wysokość P.





    Kupić ubranie? To dla każdej kobiety wyzwanie, bo w każdym sklepie jest coś lepszego. I każdy oferuje coś unikalnego, coś, co świeci i coś, co kusi. Cicho na uszko szepce „Kup mnie". Masz tak? Pewnie tak. Ale największy problem mają wysokie dziewczyny, te, które mierzą ponad 180 cm. Bo to dopiero jest wyczyn, w większości sklepów nie znajdą dla siebie odpowiednich ubrań. Bo rękawy za krótkie i sięgają im ledwo co do łokci. Albo spodnie, zazwyczaj wyglądają na nich jak rybaczki. Albo kupują większe i zwężają, albo chodzą w za krótkich. Wiesz co to za ból? 

Czytaj dalej »

piątek

#62 Wskocz do króliczej nory. Alicjo coś ty zrobiła?!







   Czy czasem słyszysz głosy? Zastanawiasz się czasem jak to jest? Coś usłyszeć, ale nikt przed tobą nie stoi... Czy te kwiaty, przypadkiem nie mówią do Ciebie? A może to ten motyl, co przed chwilą przeleciał koło twego okna? Doskonale zna to uczucie Alyssa. 

Czytaj dalej »

środa

Kult wiary. A ty w co wierzysz?





   Czy świat wymyślony istnieje w świecie rzeczywistym? Hm mówi się, że Ci, co czytają mają sporą wyobraźnię. No cóż, uważam to za dobry dowcip. Wystarczy spojrzeć na coniedzielne przemarsze do świata fantastyki. Ale z jednej strony powinniśmy się cieszyć, że coś czytają, z drugiej zaś strony jest to śmieszne. Można to zaliczyć do świata horroru i dark fantasy. Dlaczego? Bo jak można nazwać Lucyfera bez klubu nocnego, który coś szeptał na ucho. Trochę taka wersja hardcorowa, trochę współczesne samotne matki, tyle że te tutaj aktualne siedzą i kombinują jak tu wyrwać parę złotych. Ale skupmy się na matkach, twierdzą, że szczepienia są do dupy. Bo ołów, bo autyzm, bo cyjanek i inne pierdoły wymyślone rodem z książek... Ale co jest w tym najgorsze? Twierdzą, że one chcą dla dzieci dobrze, dlatego też nie będą ich szczepić. Powód? Bo to niebezpieczne. No tak zaraz z tego dziecka, zrobi się mutant albo zamieni się w mamuta. Ale największa hipokryzja? Nieszczepienie dzieci, ale oddawanie ich w imię „wiary” do chrztu. Bo tak trzeba. Bo tak rodzina wskazuje. Bo ja tak chcę. Bo co powie sąsiadka z parteru, która codziennie siedzi z różańcem. Szczerze? Gówno musisz dziecko prowadzić do kościoła. Niech samo zadecyduje, co chce i czego oczekuje. Daj mu wolną rękę co do religii. Jeżeli twierdzisz, że każda inna religia jest do dupy, tylko katolicy są wspaniali i nie mordują. Hm kiedyś każdy w imię wiary morduje. Nie będę, tu się rozwodzić na temat kto i jak mordował. Ale jedno jest pewne, każdy w coś wierzy. Ja wierzę w moc książek. I nie chodzi mi o tą, co jest w niedzielę czytana i podobno świeci przykładem. Sama zostałam ochrzczona, byłam u komunii i bierzmowanie też mam. Ale nie czuję potrzeby chadzać do tego budynku, bo podobno on jest wszędzie... No taki trochę wielki brat patrzy. Nie wierzę w niego, nie potrzebuję tej wiary... Ostatnio ciekawa rozmowa wywiązała się z sąsiadką, na temat książek. Bo jaki może być inny temat, zaczęła nawijać o ciekawych i interesujących książkach. Chciałam usłyszeć te tytuły, które są tak mocno zajebiste. I podobno tytuły jej uleciały, ale jest jeden najciekawszy to Biblia. No i tutaj wyśmiałam, bo dla mnie to mało interesujące i nie mój gust. No cóż, dobrze, że chociaż tę jedną książkę czytają. Szkoda, tylko że próbują wszystkim na siłę wciskać tą swoją „wiarę".



*Tekst nie ma na celu, nikogo obrazić. Stanowi tylko przemyślenia.



Czytaj dalej »

wtorek

Pocałunki z rana to nie tylko te na pożegnanie. Ale także na dobry dzień!





     Jeżeli z rana kawa nie pomaga, by dobudzić swe ciało a także zmysły. To już ciekawie nie jest... Zazwyczaj u mnie sprawdza się potrójne espresso i dopiero zaczynam funkcjonować. Inaczej ciężko to widzę... Bo bez kawy czuję się jak zombiak, świeżo wyciągnięty z horroru i może to być ten zabawny. Ale no czasem, trzeba ogarnąć się w przysłowiowe piętnaście minut i wyjść. 
Czytaj dalej »

piątek

#61 Kobiety upokorzone przez mężczyzn, niebojące się tego powiedzieć głośno




    Mówi się, że kobiety to słaba płeć. A przecież to nieprawda, no dobra czasem z niektórymi rzeczami nie umiemy sobie poradzić. Ale zawsze ktoś nam chętnie pomoże. To zazwyczaj ta płeć, jest szufladkowana przez mężczyzn typu patrz jak wygląda, ooo a ta się puszcza itp. Bardzo często stają się ofiarami głupich plotek, które potrafią zniszczyć życie. A także molestowań seksualnych, zazwyczaj ten osobnik co dopuszcza się tego uchodzi mu to płazem. Dlaczego? Bo ma pozycję społeczną, wianuszek wielbicielek i górkę kasy. Jest jedna z autorek, co poruszyła ten temat. Mowa o Emily Giffin i jej najnowszej książce „Wszystko, czego pragnęliśmy”, gdzie pokazuje jak jedna impreza potrafi zrujnować życie młodej kobiety. To jak są traktowane, jak wygląda to od drugiej strony. Zresztą o książce za parę dni napiszę więcej, ale dziś nie będzie o samej książce.

Nina należy do elity i u boku bogatego męża prowadzi wygodne życie, jakiego zawsze pragnęła. Ich syn Finch właśnie dostał się na wymarzone studia w Princeton. Tom jest samotnym ojcem i pracuje od rana do nocy. Rozpiera go duma, gdy jego córka Lyla dzięki stypendium zaczyna naukę w prywatnym liceum. Dziewczyna usilnie stara się dopasować do obcego jej otoczenia, choć latynoska uroda odziedziczona po matce wcale jej w tym nie pomaga. Światy Niny i Toma zderzają się gwałtownie, gdy w szkole wybucha skandal obyczajowy z udziałem ich dzieci. Pośród piętrzących się kłamstw bohaterowie będą musieli przemyśleć relacje z najbliższymi i odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: czego naprawdę pragną? Emily Giffin w zaskakująco dojrzałej i aktualnej społecznie powieści prowokuje pytania o współczesne wychowanie i nadużycia wobec kobiet – i jak zawsze odsłania kobiece pragnienia i emocje.

   A o kobietach, które zostały upokorzone przez mężczyzn w literaturze. Myślisz, że jest tego niewiele? Coś ty! Jest tego więcej, niż ci się wydaje. Wybierałam książki tylko z dwóch półek i parę pozycji, bardzo ciekawych się pojawiło. Długo szukać nie musiałam.
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia