Szach i mat. Krem matujący na dzień...




   Nie raz stoję jak kretynka, przed półką sklepową. Szukam jednego produkty, a po oczach daje mi pięćset produktów. Które na raz krzyczą, jakby coś je opętało „Kup mnie". Idzie zwariować, w efekcie czego kupujemy coś, co nam wpadnie w oko. A mało kiedy produkt, który uwielbiamy, bo go zwyczajnie znaleźć nie możemy. Dlatego staram się unikać drogerii, wolę zamówić przez internet sprawdzony produkt. Który lubię i jestem mu wierna. 






    Tym razem było inaczej, poszłam do Super Pharm. Chciałam kupić krem Barwy, zresztą najlepszy, jaki było mi używać. Pisałam już o nim x lat temu... Wracając do tematu, stanęłam przed półką i dosłownie w oczach zaczęło mi się pierdolić. Zazwyczaj nie patrzę na te marki, co są postawione na wysokości oczu, bo są nic niewarte... Sięgam po te z dolnej półki, nie zawsze jest to ta najgorsza. Ale cuda się czasem zdarzają. Jedyny krem, warty uwagi i czasu był z AA. 



   Markę lubię, ale nie aż tak, żeby powiedzieć, że ją kocham itp. Zwyczajne opakowanie głoszące krem matujący „Szach i mat". Cena nieduża, bo niecałe 13 zł, no istne szaleństwo. Jeszcze do niedawna były tropiki, akurat wtedy kupiłam ten krem i zaczęłam używać. 



Ten krem to szach i mat dla wszystkiego, co się błyszczy! Jego lekka formuła sprawia, że jest idealny na co dzień. Stanowi również doskonałą bazę pod makijaż. Ten produkt jest dla Ciebie jeśli Twoja skóra potrzebuje zmatowienia, odżywienia i nawilżenia, a jednocześnie ma tendencję do zatkanych porów. Super Matt System pochłania nadmiar sebum, zapobiegając nadmiernemu błyszczeniu się skóry. Kwas azelainowy to Twój sprzymierzeniec w dążeniu do pięknej cery – pomoże Ci pozbyć się dotychczasowych niedoskonałości i sprawi, że pory skóry będą mniej widoczne. Ekstrakt z alg Jania Rubens wraz ze składnikami nawilżającymi doskonale odżywiają, zatrzymując wodę i cenne minerały w Twojej skórze.




     Pierwsze użycie, bardzo fajny krem, lekki i nic się po nim nie dzieje. Drugie użycie to samo. Ale pod koniec dnia, koszmarek mały. Miał nie zapychać porów, a zrobił to. Także na jakiekolwiek upały go nie polecam. Nie skreśliłam go, dałam mu drugą szansę, gdy tylko się ochłodziło lekko. I był to strzał w dziesiątkę? Tak. Lekko nawilża, nie zapycha w tym czasie, a także tworzy lekki mat na twarzy. Ale ten mat to jest tylko na trzy godziny maksymalnie, dalej ten pociąg nie zajedzie... Ma on w sobie filtry UVA/ UVB, ale nigdzie nie ma informacji, jakie one są...



Copyright © Sklerotyczka