Druga szansa






   Budzisz się. Zasypiasz. Budzisz się. Zasypiasz. Budzisz się... I tak przez parę dni, nic nie pamiętała. Totalna pustka w głowie, do tego jeszcze jakaś kobieta, twierdząca, że jest jej przyjaciółką i zwraca się do niej „skarbeńku"... Brzmi dziwnie, tak trochę? Zdecydowanie tak. 



    
   Tak właśnie ma Julia, nie pamięta nic a budzi się w łóżku szpitalnym, z dala od cywilizacji, z dala od rodziny, bo ona zginęła w wypadku. Rodzeństwo? Brak. No tylko ta Morulska, natrętna baba co chce z niej coś wyciągnąć, próbuje ją uspokoić i podaje jakieś leki dziwne... Gdy Julia zadaje zbyt wiele pytań, zostają one zmienione na całkiem inne. Wypytuje ją, co pamięta i proponuje jej sesje, by wróciła jej pamięć. W szpitalu „Druga szansa”, znajduje się trójka prawie że rówieśników, ale najbliżej jest z Adamem Krukowskim. Którego Morulska nie znosi, chce by Julka trzymała się od niego z daleka, ale dlaczego? Tego nie wiadomo, bo podobno jest niebezpieczny? 




    Ale czy to prawda? Hmmm... W szpitalu dzieją się coraz dziwniejsze rzeczy, ale co się dziwić skoro to szpital psychiatryczny dla obłąkanych. Julka czuje się skrępowana, buntuje się przestaje przyjmować leki. Iii dostrzega rudowłosą dziewczynę, która po chwili znika... Ale gdy tylko leki zacznie zażywać, ta dziwna postać się nie pojawia. Do tego psychiczna sąsiadka twierdząca, że będzie następna. Powoduje dziwny lęk przed sobą, coś jest tu nie tak? Jeszcze ta dziewczynka, co uciekła nad jeziorko i te kruki, które podobno obserwują i pilnują. Julka i Adam będą chcieli się dowiedzieć co jest grane, czy ich rówieśnicy pomogą im? Czy odpadną z tej tajemniczej gry? 





    Przyznaje jest to mój pierwszy raz z Miszczuk, ale nie ostatni. Dawno nie czułam się tak wyrolowana, gdzie pod koniec cisnęły się na usta niecenzuralne słowa. Przed dwa dni nie mogłam przestać o niej myśleć. Pewnie kojarzycie pisarza Musso, napisał parę książek bardziej znane to ta „Central park” czy też „Ta chwila". Wiecie jak potrafi wyprowadzić na manowce? Jest w tym mistrzem, ale u niego każda książka kończy się wielkim love story. Za to Miszczuk go przewyższa pięciokrotnie, to co stworzyła w tej książce to ciary! 




   Strach, a zarazem czytałam z zapartym tchem. I co z tego, że trochę nocy zarwałam, warto było. Ta książka to mistrzostwo, a nawet więcej jedna z najlepszych, które udało mi się przeczytać w tym roku. Jeżeli szukasz, bardzo dobrej lektury, takiej co porwie i wywali cię na sam koniec z kapci. Bierz bez zastanowienia w księgarni „Drugą szansę". Prezent na święta? W tym roku zaczynam wręczać Miszczuk!



Copyright © Sklerotyczka