Szybka zmiana koloru z Loreal



    Najczęściej wszystkim kojarzy się zmiana koloru włosów z wakacjami. Ale czy tak musi być do końca? Czy tylko nastolatki, mogę nosić dziwne kolory włosów? Moim zdaniem nie, sama lubię przyszłaś ze swoim kolorem nie lubię jakiś dziwnych ekstremalnie rażących kolor włosów. Bo wtedy wygląda jak skrzyżowanie muchomora z biedronką i do tego z komarem. Tak Jakiś czas temu chciałam zmienić kolor włosów, więc trzeba było rozjaśnić włosy. Kupiłam znienawidzonego syossa, bo nic innego na półce w Rossmannie nie było. 




    Gdy go zobaczyłam piękny srebrny kolor od Schwarzkopf. Więcej odd tak, że kupiłam skończyło się, jak zawsze czyli totalnym gównem. Syoss uczulił, a Schwarzkopf po prostu wpłyną do kanalizacji, kolor włosów żadnego nie miałam zmienionego wyglądam jak żółteczko wypuszczone w noc Halloweenowa. Dlatego też drugiego dnia poszłam kupić sobie Loreal. Wiele osób nie cierpi tej marki, bo uważam że jest słaba ma słabą reklamę i takie inne. Ale ich produkty do włosów uwielbiam właśnie.  Dlaczego? Bo mnie nie zawiodły jeszcze. I tak też kupiłam sobie dwutygodniowy kolor pastelowy niebieski. I także jednodniowy kolor szary dedykowany blondynką. Co z tego wynikło na pewno było ciekawie.




    No ale może zacznijmy, od koloru dedykowanego blondynką czyli jednodniowego szarego koloru. Pierwsze użycie było koszmarem, nie oszukujmy się, użyłam na włosy i za chwilę po chwili miałam takie dziwne z tego strąki sztywne. Jednego czego nie można, jej zarzucić to że bardzo łatwo się wypłukuje i nie zostawiają na włosach ani śladu po sobie. No ale kurczę, co tu zrobić, żeby nie mieć tych strąków. Bo taki stan włosów ten przy to przyjemnych nie należy. Parę dni testowałam i kombinowałam, co z nim można zrobić. 




  Jedyne co udało się z niego zrobić, to delikatnie podsuszyć włosy suszarką, wtedy użyć tego kremu do włosów i delikatnie wysuszyć nie do końca i przeczesać szczotką. Co prawda trochę się go wyczeszę, jakiś tam efekt minimalny pozostanie. Nie robią jakiegoś wielkiego jednego wow, nie jest to produkt idealny, nie wiem skąd my zbiera takie super piękne opinie. jest średni przeciętne totalnie produkt. Pierwszy raz, kiedy mnie Loreal w ogóle zawiódł.




   Z kolei z farbą, tfuu tonerem dwutygodniowym znam się już nie pierwszy raz. Nie pierwszy i nie ostatni raz, używałam jego będę wracać do niego regularnie bo robi bardzo fajny efekt włosów. Początkowo wyglądałam jak kosmita, ludzie patrzą się na ciebie jak na debila. Bo nie oszukujmy się, ale mało kto odwagę ma wyjść z tego całego szeregu szarych ludzi. 




   Zazwyczaj wszyscy jadą po linii najmniejszego oporu, ubieram się tak samo i takie samo wszystko mają takie same zresztą. No więc pierwsze dwa mycia była najlepsza bo się dużo sprało, a także sporo kolorów wypłukało. Ale dzięki temu ten kolor nie był już taki drastyczny mocno. Nie zwraca już aż tak bardzo uwagi na innych spojrzenia ludzi. Jego przyjemniejszy bardziej pasowała bardziej do karnacji każdej blondynki. 




    I z każdym kolejnym myciem wypłukiwać się coraz bardziej. Opakowanie 80 ml dostarczy tylko na raz używamy go jak standardowej farby na same włosy uważamy, żeby nie był na skórze głowy. Bo inaczej Pozostawię takie dziwne kleksy niemiło wyglądające. I co najważniejsze nie wypłukuje się do samego końca. Pozostawia na włosach taki delikatny odcień szarości z niebieskim co możemy albo poprawić jeszcze raz tym kolorem, albo włosy zmienić na całki inny kolor i utrzymuje się na włosach znacznie dłużej niż jest obiecuję producent. Wrócę do niego nie raz jeszcze uwielbiam go.





Copyright © Sklerotyczka