#85 Nowe jutro



nowe jutro



    W zeszłym roku, miałam pewne postanowienie. Jak brzmiało? Więcej czytać książek naszych autorów, wyszło z tym jak wyszło. W tym roku zaś króluje u mnie literatura faktu. Taka odmiana, ale podczas tych ciężkich wojennych klimatów, potrzebuję chwili odpoczynku. i wtedy sięgam po książki lżejsze, zazwyczaj po fantastykę albo obyczajówkę. Na taką przerwę, przypadła mi książka "Nowe jutro". Zapowiadała się bardzo dobrze, ale jak z nią było?


Nowe jutro


Gdyby tego dnia Oliwia nie spóźniła się na autobus, nie zadzwoniłaby do taty. Gdyby tata jechał po nią sam, być może nie doszłoby do wypadku. Gdyby się nie odwrócił…

Można by mnożyć te „gdyby”.

Po trzech latach od wypadku Oliwia próbuje żyć normalnie, jak każda nastolatka, chociaż nie jest jej łatwo. Swój czas dzieli między szkołę, spotkania z przyjaciółką i wolontariat w przedszkolu. Podczas pracy charytatywnej poznaje Mikołaja, swojego rówieśnika. Chłopak odpracowuje karę za zniszczenie mienia. Początkowa nieufność zmienia się w sympatię. I kiedy wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku, los znowu okazuje się przewrotny.




    Tytułowa bohaterka to Oliwia, zwana także jako Livka. Jej świat rozpadł się na miliony kawałków, bo straciła siostrę. Ale nie tylko jej świat legł w gruzach, ale także jej rodziców bo oni przecież stracili dziecko. Ale najbardziej pokrzywdzona w tym jest Oliwia i jej rodzicielka, dlaczego? Bo ojciec spowodował ten wypadek, obwinia siebie i jak łatwo się domyśleć, ciężko zebrać mu się w całość i z przyjemnością zagląda do kieliszka. A co tam! Trochę poużalam się nad sobą. Córka próbująca walczyć ze wszystkim, wspierająca matkę i pracująca dorywczo. Ona zaś na dwa etaty, a ojciec? Przemilczę to. Oliwia to silna dziewczyna, mająca mega fajną dziewczynę za przyjaciółkę która ją wspiera i daje jej cenne rady. Prócz tego wszystkiego, ma wolontariat w przedszkolu i tak poznaje pewnego chłopaka co nastraszył małego chłopca. Nie będę o co z nim chodzi, ale to trzeba przeczytać.






    Przyznaję pierwsze siedemdziesiąt to była dla mnie mordęga, dlaczego? Bo zbyt szczegółowe opisy, i tutaj przypomniała mi się książka "Ostatni list od kochanka". Z nią także miałam taki problem,a le czym dalej wchodziło się w ten świat, on pochłaniał coraz bardziej. I nie dawał o sobie zapomnieć... Nie zdradzałam zbyt wiele na temat całej fabuły, ale nie da się tu ukryć że jest tu osadzona historia jakich wiele można znaleźć, ale ukazana została z innego konta, bo w tym wypadku oczami córki. Bo ona się o to wszystko obwinia, bo może gdyby ona nie zadzwoniła jej siostra by żyła. Bo jej ojciec wtedy nie rozpił się. Ale spójrzmy na to z innej strony, bo jeżeli on nie byłby słaby psychicznie nie zaglądał do kieliszka. Co z tego że koi swe zmartwienia, ale inni cierpią. Oliwia to młoda, silna kobieta i mądra do tego. 






     Tylko szkoda że z niektórymi decyzjami, ociągała się tak długo. Ale o co chodzi, musicie sobie sami przeczytać. Żałuję tego, że początek jest aż tak szczegółowo opisany bo na tym traci tylko książka. A zaś sam koniec, gdzie zaczyna kręcić się najlepsza akcja. Jest to wszystko umieszczone na czterdziestu stronach? Trochę słabe, mam nadzieję że autorka za jakiś czas nad tym popracuję. Bo potencjał jest i to nie mały, ale trzeba oszlifować to i wyjdzie coś pięknego. Mam nadzieję, że za rok sięgając po nową książkę Agaty będę mogła powiedzieć "No to już mamy naszą M.J". 




Komentarze

  1. brzmi fajnie, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami lubię sięgnąć po takie książki, choć teoretycznie to już nie moja kategoria wiekowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś raczej dla mojej żony ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę, jak i poprzednią napisaną przez Agatę Polte. Mimo że to kategoria młodzieżowa, powieść mnie wciągnęła. Mam nadzieję, że autorka napiszę kontynuację, ponieważ bardzo chce wiedzieć jak potoczyły się losy bohaterki oraz jej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  5. z chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mówisz,że ten poczatek taki kiepski? twez nie lubię zbytniej szczegółowości ale zachęciałas mnie i tak ..ciekawa jestem końca

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna z tych książek, po które raczej nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytam tego typu lektur, ale książka wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja jeszcze nie miałam styczności z książkami tej autorki,podejrzewam, że zbyt dokładne opisy na początku mogłyby mnie znudzić

    OdpowiedzUsuń
  10. Ani autorki, ani samej książki nie znam. Porównałaś szczegółowy opis do "ostatniego listu od kochanka". Czytałam tą pozycje i mówiąc szczerze już bardziej mnie męczył dość szczegółowy opis w "Małym życiu" niż tu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. brzmi intrygująco, ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  12. mam wrażenie, że to książka dla mnie - lubię taką "przyziemną" obyczajówkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zainteresowałaś mnie tą książką. Jestem bardzo ciekawa tej historii i pomimo tych niedociągnięć chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze powiem mnie jak książka nie wciągnie od początku to jej nie czytam dalej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa jestem czy ta książka by mi sie spodobała, po opisie wydaje mi się że tak :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Intrygujący opis :) ja również obecnie mam przerwę od mocnej literatury faktu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja w styczniu miałam postanowienie więcej czytać książek dla rozrywki (nie naukowych) i dostałam zlecenie recenzji 3 książek (naukowych rzecz jasna...) no i poległam, bo znowu owszem czytam, ale nie dla relaksu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie do końca mnie przekonuje, ale może dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo możliwe że bym się z nią polubiła...

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę że może być naprawdę ciekawa propozycja do przeczytania

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.