poniedziałek

#3 Nowości lutego





    Luty przeminął, nawet to i lepiej. Ale z drugiej strony szkoda, że porządnej zimy nie było... Szkoda, może kiedyś. Co w lutym nowego mi w łapy wpadło? Z jednej strony parę konkretnych produktów, z drugiej zaś strony parę perełek. Ale czy były książki? Oczywiście że były, nawet te elektroniczne. Chociaż to się sprawdza, gdy nie jestem pewna jakieś książki, czytam bo i tak lubię. A co było w tym miesiącu? Szybki przegląd nowości. 








   Czasem się zastanawiam, jak to się stało że o nim jeszcze nie napisałam. Bo to mój ulubiony hydrolat, niedrogi a dobry. I z jego dostępnością nie jest trudno. Może kiedyś doczeka się swoich pięciu minut. 





   Szukałam czegoś do piersi, zapytałam na fb jeden produkt został mi polecony, który wart był uwagi tylko. Ale jego dostępność, to tylko i wyłącznie internet. Oferta drogeryjna? Toć to jakiś dramat i suchy żart na całego. Kupiłam ten krem przez przypadek, doczeka się swoich pięciu minut ale nie teraz, może za tydzień... Czas pokaże. 




    Najsłodsze opakowanie, najpiękniejsze i naj naj naj!!! Ogólnie to musiałam je mieć, ze względu na opakowanie bo jest przepiękne! Ale same płatki? One są ultra delikatne, miękkie i idealne. Najlepsze jakie było mi dane używać, a co najważniejsze ich krawędzie nie są ostre, a delikatne.  






   Był taki okres, że ta firma wylewała się z każdego zakamarka internetu. Ogólnie opinie na ich temat były podzielone, ale wolałam to odczekać. Postanowiłam zacząć od żelu pod prysznic, i to była miłość od pierwszego użycia. Ultra lekka formuła, delikatnie się pieni i pachnie delikatnie morelami/ brzoskwiniami? Zapach uwodzi, kolejne opakowanie i nie ostatnie. 




   Uroczy zestaw prezentowy, zawierający balsam do ciała i żel pod prysznic. A do tego jeszcze, ręczniczek do twarzy czeka na swoją kolej, ahhh te zapasy...





    Ten szampon to mój hit. Uwielbiam go, ze względu na zapach białej czekolady, a także działanie bo oczyszcza włosy idealnie. Kolejne opakowania u mnie, ale teraz będę szukać czegoś przeciwłupieżowego, dlaczego? Bo mi ściągnie niepożądany odcień z włosów.  O szamponie Balei będę pisać, ale czeka w kolejce wpis.





    Moja ulubiona maseczka pod oczy, o której zdążyłam już pisać. Jeżeli ciekawi co mam na jej temat do powiedzenia, odsyłam  do tego wpisu. 



     Kokos kocham pod każdą postacią, na tą maseczkę ostrzyłam ząbki. I wcale mnie intuicja nie wywiozła na manowce, ta maseczka jest idealne. Jak to? A tak, że wszystko pasuje na moją gębę i nie muszę, się wnerwiać tak ja na te koreańskie, co jedna taka druga taka. A tutaj produkt dostosowany do rynku. Zresztą więcej o niej będzie za dwa tygodnie, czeka na swoją kolej wpis. 





    Dwie urocze maseczki, co do ich działania się nie wypowiem bo jeszcze ich nie użyłam. 




     No i to co najbardziej kocham, czyli książki. W tym miesiącu było trochę ubogo, bo wpadły tylko trzy papierowe. I osiem ebooków, zresztą przeczytanych i czekają by je opisać. "Pielęgniarki" opisywałam niedawno, odsyłam do tego wpisu Ciebie.  "Poniżej zera" czeka na swoją chwilę, a to fantastyka młodzieżowa. "Auschwitz, medycyna trzeciej Rzeszy i jej ofiary" czeka aż ją skończę, ale jeżeli lubisz literaturę faktu. Jeżeli lubisz, tematy wojenne to kupuj ją bez zastanowienia jest mocna, nawet więcej niż mocna. Dziennie czytam po dziesięć stron, bo nie dam rady przeczytać więcej. Znajdziesz tam informację, o każdym lekarzu "pracującym" w obozie. 





   O tych kosmetykach pisałam w tym wpisie, dlatego przeczytaj sobie o nich więcej. Ale krem do twarzy to totalna porażka, nazywanie jego kremem i dedykowaniem cerze mieszanej, jest nie na miejscu. Krem do rąk różany zwyczajnie w świecie mnie uczulił. 




   Oczywiście że musiałam zrobić, drugą rundkę do sklepu. I kupić to czego w pierwszym nie było, czyli produktów na zdjęciu. Ale nie ukrywam że najbardziej zależało mi na kokosowym żelu do twarzy. Może któreś produkty doczekają się swoich pięciu minut, ale kremu do ciała nie ma pół tubki już. Czy kogoś to dziwi? Ha.



Koniec nowości, koniec miesiąca i zostawiam Ci namiary na podobne wpisy. Może Ci się spodobają. 





25 komentarzy:

  1. Zazdraszczam Ci tych żeli nawer wychodzących z zakamarków internetu:D Płatków Ebelin też :F

    OdpowiedzUsuń
  2. Z kosmetyków nie znam żadnych niestety, a maseczki z uroczym liskiem i jelonkiem mnie zainteresowala. No i oczywiście książki. 😁 "Pielęgniarki"zamówiłam i czekam. Natomiast moją uwagę przykuł tytuł "Auschwitz". Lubię czytać o tematyce związanej z II wojną światową".Nie wykluczone, że pokuszenie sie i o ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne nowości, szczególnie zestaw z ręczniczkiem i produkty Cien

    OdpowiedzUsuń
  4. Maseczki Balea zachwycają opakowaniami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Marki cien stosowałam dotąd tylko produkty do włosów i byłam zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  6. fajne nowości lutego, szczególnie ten zestaw mi się spodobał z ręczniczkiem :)no i książki oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne nowości, ciekawi mnie tez od dawna marka Nature box. Uroczy ten zestaw z ręcznikiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hydrolat bym chętnie przygarnęła, już wyobrażam sobie ten zapach :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi się, że w BeClinic mają tą firmę, od serum ujędrniającego :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne nowości, też się na Cien pokusiłam w większej ilości, a kremem mnie zmartwiłaś bo z głupia franta sie na niego pokusiłam. Płatki rzeczywiście mają świetne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę kilka, które miałabym ochotę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Opakowanie tych płatków, to totalny sztos! Też bym je chciała ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Maseczki Balea wyglądają uroczo :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też - póki co - miałam dwie rundki do Lidla po te kosmetyki :v Dzisiaj je użyje pierwszy raz - dokładnie chodzi o micel, jutro będę namiętnie używać kremów do rąk :)
    Produkty Balea mnie oczarowały - płatki za opakowanie, szampon oczarowałby mnie zapewne ze względu na zapach ♥
    Sporo tych nowości u Ciebie :)
    I dzięki za przypomnienie (w sumie to chyba kolejny raz) - dzisiaj nakładam maseczkę pod oczy - moja ulubiona to ta z Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Te pierwsze naturalne kosmetyki wyglądają super, szczególnie hydrolat <3 Za to Cien nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podobny zestaw prezentowy już kilka razy dostałam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szampon o zapachu białej czekolady? Muszę go poszukać. Bardzo dobrze rozumiem o czym piszesz - zapasy kosmetyczne też mam całą półkę i prawie każdy ulubiony :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama natura - i dobra lektura :) Ja kocham przede wszystkim kosmetyki Balea - za ich piękne, oszałamiające zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mnie kusi książka Pielęgniarki! Jak tylko skończę to co teraz czytam, to sięgnę po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam właśnie, że fajne są te kosmetyki z marki cien

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne opakowanie płatków, ale jeszcze piękniejsza maseczka z lisem :) Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak zawsze najbardziej zainteresowały mnie maseczki do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda że nie mam blisko do Lidla, bo kusi mnie ta ich seria : ) ciekawa jestem zwłaszcza kremów do rąk

    OdpowiedzUsuń
  24. bardzo fajne nowosci ;) milego testowania

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten uroczy zestaw prezentowy jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia