poniedziałek

#3 Nowości miesiąca MARZEC





    I stało się, ostatnia karta z kalendarza marcowego miesiąca spadła. A co za tym idzie, czas zrobić co miesięczne podsumowanie co wpadło w me ręce. Szkoda że zimy porządnej nie było, zresztą ona mogłaby trwać dla mnie cały rok. Lato? Wiosna? To jakaś porażka i wymysł szatana! Co do nowości, nim zaczniesz to czytać polecam zrobić sobie kubek kawy będzie trochę tego. A także pewne małe zaskoczenia się pojawią, jakie? Dowiesz się, ale w swoim czasie. 







    Pierwszą taką nowością były szampony. Z pozoru takie same, ale w rzeczywistości każdy inny. Oba przeciwłupieżowe, jeden wersja uniwersalna, druga zaś ziołowa. Szczegółowo opisywałam je w tym wpisie, masz szczegółowo opisane je i rozłożone na czynniki pierwsze. 





    I niespodzianka do Moniki , czyli co dokładniej? Glinka by sobie zrobić maskę, maseczka z kwiatami polnymi i z tą marką pierwszy raz się spotykam. Bielenda z węglem, kolejne spotkanie z tą firmą, ale tym razem z żelem do twarzy. Co o nim myślę? Nawet nawet, ale używam go sporadycznie. No i olejek do demakijażu od The Sky Girl, leży jeszcze nie użyty. 






    Kolejna nowość i nowości od marki Deborah. Czyli róż do policzków, a także krem bb. Co do różu to nie mój kolor, niestety no co zrobić. A bb to zbyt ciemny, niestety tak to jest jak się jest bladą twarzą z piegami. Zresztą o tym duecie opowiem za niedługo. 






   Markę Peel Mission znam, jeszcze jak była dostępna tylko w  gabinetach kosmetycznych i była to totalna nowość. Dwa produkty do cery mieszanej, tłustej a szczególnie z zatkanymi porami. Nie napiszę o niej nic więcej, bo zostawiam sobie to na osobny wpis. A będzie on dość długi...






    Generalnie polowałam na tą, czarną maskę w tubce w owadzie. Ale niestety były tylko w saszetkach, dlaczego polowałam? Bo wyprodukował je Marion, a to on ma genialną czarną maskę. No tyle tylko, że ta wyprodukowana dla owada nie dorównuje jej niczym, niestety... Zostanie wrzucona do kartonu zapomnienia...






    Trzy rożne warianty, specjalna linia dla kobiet, mężczyzn oraz dedykowana atopikom. Ale zbyt wiele się nie rozpisuję o nich, bo za jakiś czas pojawi się osobny wpis. Dlaczego? Bo jeden z nich sobie szczególnie się u mnie wyróżnił. Ale to jakoś w tym miesiącu będzie.







    Dwie marki, jedna której nie trawię no i marka no name. Skusiłam się na nie w owadzie, akurat szukałam czegoś na swoje włosy. Co do pierwszej, szkoda czasu i pieniędzy. Dlaczego? Bo zamiast koloru na włosach, robi kolorową wodę, szkoda tylko że kupiłam dwa opakowania. Co do drugiej marki, nie zwróciłam uwagi co to była za marka, ale swego czasu można było znaleźć ten produkt w jednym ze śmieciowych boksów. Sama farba? A to podobno saszetki koloryzujące, gdzie kolor się wypłukuje. Tak się wypłukuje że albo ścinać trzeba włosy na krótko, albo rozjaśniać hardcorowo.  Lub pozostaje skorzystać z pomocy szamponów przeciwłupieżowych, pomagają wypłukiwać kolor! no dobra, tylko te kiepskie nie wypłukują koloru i nie pomagają na nic, prócz tego że portfele czyszczą.






    Zamówienie z Ross, oczywiście że skorzystałam z ich promocji 2+2. Kupiłam odżywkę Loreala bo była polecana, daje radę franca! Do tego maskę do włosów Alterry, a także trzeba było uzupełnić zapas w olejek z czarnuszki. Ale no szkoda że opakowanie wprowadzało w błąd, bo dostałam produkt z innym składem... Dokupiłam miniaturkę suchego szamponu, idealnie przyda się na moje wyjazdy. A także zmywacz do paznokci, co nie capi. A także mydło do rąk, kolejne...






    Dalszy ciąg promocji z Ross, oczywiście że te maski musiałam kupić. Wylewają się z każdego zakątka internetu, dla siebie kupiłam wersję bananową i nie żałuję. Papaya poszła na prezent, bo czasem warto dać coś innego niż książkę. No i trzecia poszła do szuflady, na zapas... 







   Dalszy ciąg promocji z Ross, dokupiłam lakier do włosów i deo. Co do lakieru, to kogoś ostro tu fantazja poniosła, zacznijmy od ceny 25 zł? Serio, za co? Za lakier co nawet nie trzyma na lekkim wietrze włosów, a podobno jest mega mocny. No dobra jest mocny, ale w sklejaniu włosów i tworzeniu z nich gniazda dla kukułki, albo dla innego dziwnego stworzenia... Jeżeli będziecie się zastanawiać czy go kupić, to kupcie lepiej inny byle nie te badziewie... 






   No i tutaj, sama zaczynam się zastanawiać czy ze mną wszystko dobrze. Dlaczego? Bo nie kupuję książek, przestały mnie kręcić promocje i nie zalegają mi na półkach książki. W marcu trafiła do mnie tylko jedna książka. Nowość "Zło" ale na wpis na jej temat, będzie trzeba trochę poczekać. 



42 komentarze:

  1. No to teraz blogerka ma niezłe zapasy :D Lakiery sporadycznie używam, olejek z czarnuszki bardzo lubię, a maskę z papayą muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha zapasy? Dopiero z kwietniowa dostawa mam zapasy 😁 Olejek z czarnuszki to zło na wszystko

      Usuń
  2. Mam maskę papaya garnier i jestem zadowolona <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! Ja akurat bananowa sobie zostawiłam, papaye może kiedyś dokupić się

      Usuń
  3. Wow, sporo tego. Mnie książki nadal kuszą i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę 😁 A mnie przestały, aż tak bardzo po tym jak na lep mi spadły

      Usuń
  4. oo jestem bardzo ciekawa tych emulsji pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nic dla mnie. Ale w przeciwieństwie do Ciebie cieszę się na wiosnę, lato. Kocham ciepełko i cieszę się, że zimy nie było! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to cieszyć się że wszystkiego, mnie wiosna cieszy tylko z powodu warzyw ;)

      Usuń
  6. Wypatrzyłam tutaj kilka ciekawych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja bardzo lubię wiosnę i lato uwielbiam ciepło :)te maski mocno mnie zaciekawiły, szczególnie o tej bananowej dużo dobrego czytam ostatnio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a mi każdy chwalił papaye ale ta oddałam.

      Usuń
  8. Ciekawe jak Ci się sprawdzi krem BB :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mnie kusiły maski Garniera na tej promocji, ale ostatecznie niczego nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dużo kosmetycznych nowości u Ciebie 😉 Ja w tym miesiącu głównie postawiłam na maseczki. Moja cera po zimie wymaga odżywienia.😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa to standard, no tak i niedługo zmiana pielęgnacji na letnią. Dużo nowości będzie w kwietniu 😁

      Usuń
  11. A u nie lakier do włosów robi robotę - nie wiem skąd taka róznica. Natomiast jeśli chodzi o inne produkty to kusi mnie maska Bananowa Garniera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tutaj jestem w szoku, jak dla mnie ten lakier to nie wart ceny. Maska bananowa jest świetna!

      Usuń
  12. Aktualnie również testuje szampony Catzy :-) Ciekawa jestem jak się sprawdzą w efekcie końcowym :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten róż do policzków ostatnio bardzo często widzę na ig i bardzo mnie on zainteresował

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo tego, czekam na szczegółowe recenzję .

    OdpowiedzUsuń
  15. Najbardziej zainteresowały mnie maski Garnier! :) Czas przeprowadzić osobiste testy.
    No, no sporo tych nowości.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maski Garniera warte uwagi. Ale ostatnio nowość wyszła z aloesem

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo tego, miłego testowania. A książka podobno bardzo fajna, czytałam recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie skorzystałam z promocji, jakoś tak nie wychodziłam do sklepu:-) a książek dawo nie kupuję, wypozyczam z biblioteki, nie zalegaja mi pełnych już półke:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Do szafy Deborah podchodzę od dawna, ale coś na nic skusić się nie mogę :P

    OdpowiedzUsuń
  20. świetne nowości, kilka znam

    OdpowiedzUsuń
  21. Żel Bielendy miałam, pozytywnie mnie zaskoczył. To ja mam przeciwieństwo i ciemniejszą karnacje, także w bb czy podkładach te najciemniejsze ;)
    Cieszę się, że odżywka daje radę ;)
    Jedna książka, szok.....ja w kwietniu jeszcze nie kupiłam i się tego mam zamiar póki co trzymać haha

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię ten suchy szampon Got2be, który tu u Ciebie wypatrzyłam. Fajnie się u mnie spisywał :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Co do deo z Alterry, to ja byłam troszkę zawiedziona szczerze powiedziawszy :) Ale to było 7 lat temu, gdy go kupiła (:O), może się coś zmieniło od tego czasu. Jestem zawiedziona - nie ma produktów Balea! :D :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo fajne nowosci :) mialam juz odzywki z Garnier i produkty Deborah

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia