wtorek

Strajkujemy! Podwyżek chcemy!




    Tak to mogło wyglądać delikatnie, oni chcą czegoś i inni też chcą. Ale jak to wygląda w rzeczywistości? Pozamykane szkoły, uczniowie mają wolne i wszyscy rozkładają ręce. Nie będę oceniać nauczycieli, bo nie jestem od tego. Czas pokaże jak ich wspominają uczniowie, bo to oni wiedzą najlepiej którzy nauczyciele są najlepsi. Nie rodzice, nie wyniki nauczania i nie inne jakieś dziwne komisje, czy dyplomy... Nie mam zamiaru oceniać parti rządzącej, bo od polityki trzymam się z dala. Kogo innego popieram, ale nie o tym miało być. Wspominałam już o nauczycielach? I na tym się zatrzymam, bo nie chcę zaglądać im do portfela. Nie wiem kto ile zarabia, ani co kto potrafi ale chcę Ci coś opowiedzieć. O trzech kobietach, trzech nauczycielkach które wspominam bardzo miło. Trochę lat edukacji za mną, nadal się uczę i wiesz co? Żałuję że tak zajebistych nauczycieli jest mało! 
Ale co rozumiem przez słowo zajebistość? To nie tylko bycie dobrym w tym co się robi, ale kochać to całym sercem i zarażać innych tym samym. Pierwsza  z nich to nauczycielka języka obcego. Kobieta, która miała jaja! Dosłownie, możesz mi wierzyć lub nie, ale gdy miała wolne w wakacje pakowała plecak i jechała w podróż. Ale nie była ona taka typowa, bo jechała zawsze komunikacją lądową, nigdy statkami czy samolotami. Obierała takie kierunki, które niektórzy uważali parę lat temu za szalone. I tak podróżowała z tym plecakiem, zwiedzała i za każdym razem wysyłała nam pocztówkę mejlem. Zresztą do tej pory to robi, ale nie była ona typowa bo zawsze sama ją układała i podpisywała się na niej, a to z liści a to kamieniami, czy jakimiś cukierkami. Brzmi szalenie? Ona jest taka nadal, uczyła nas w dość nietypowy sposób bo poprzez śpiew. To była lekcja gdzie każdy musiał śpiewać, nie ważne czy umiesz czy nie. Śpiewasz i jeżeli masz, wątpliwość co do któryś słów pytasz. Nie było głupich pytań. Sprawdzian? Obowiązkowo pod tablicą, zawsze zwracała się do nas w języku angielskim, gdy ktoś zapomniał języka w gębie. Zaczynała nucić i pamięć wracała. Kartkówki były co lekcje, zawsze na środku sali ustawiana była kamera i ona wychodziła pod salę z krzesełkiem, by nas nie stresować. Nikt nigdy nie wiedział, czy została włączona kamera... Chcesz przeszkadzać na lekcji? Nie chcesz się uczyć? Nie bierz w niej udziału, siadaj z tyłu masz dwóję ale musisz być na lekcji. Oceny? Ci co brali udział w lekcjach, mieli dobre oceny i żadnej poniżej. Kolejna nauczycielka to kobieta chodząca oaza spokoju, ale gdy się już wnerwiła nie było zmiłuj się. Na szczęście, zdarzało to się mało kiedy. Uwielbiała opowiadać różne dziwne ciekawostki, zabierać nas często w teren. Ale do tego były nam potrzebne łopatka i rękawiczki. Tak chodziliśmy w teren i tam się uczyliśmy, potrafiła każdemu wszystko wytłumaczyć. Nie było żadnego głupiego pytania, masz jakiś problem? Przychodzisz i rozmawiasz. Zawsze wysłuchała. Lekcje geografii to była czysta przyjemność, do tej pory wspominam je z uśmiechem na ustach. 
No i trzecia kobieta, to nikt inny jak nauczycielka języka polskiego. Która kładła nacisk na zasady pisowni, ale nie to było ważne. Najważniejsze dla niej było to czy masz własne zdanie, jak to sprawdzała? Lektura. Tak wiem, nikt tego nie lubi i raczej tak nadal jest ale całe szczęście, aktualnie jest tyle mega fajnych książek na liście lektur. Że aż miło! Czytałaś lekturę? Tak, więc ona byłą na bieżąco ze wszystkimi streszczeniami i maglowała Ciebie, tak długo i aż stracisz wątek i się pogubisz. Sama w pewnym momencie, podsuwała jakieś fikcyjne fakty. Czy to był błąd? Nie, ona tylko czekała aż powiesz że nie czytałeś wtedy była dwója. Jeżeli, ktoś dalej szedł w zaparte że czytał. Bez zastanowienia wstawiała jedynkę. Czytałaś? Miałaś własne zdanie? Chcesz użyć innych argumentów? Albo czy może chcesz, jej pokazać jak to widzisz? Nie ma problemu, pokaż a za każdym razem bardzo chętnie wchodziła w dyskusję. To nie była zwyczajna lekcja, to była dyskusja na temat książki, która zawsze wychodziła tak że mogliśmy spokojnie iść na nią. Pod warunkiem że czytasz, nie czytasz? To nie udawaj, musisz mieć własne zdanie. 


Te trzy nauczycielki wspominam najlepiej, najgorzej? Oczywiście że nauczycielki od matematyki i rosyjskiego. Mówiły tak jakby urwały się z kosmosu, nikt ich nie rozumiał a za każdym razem każdy udawał że rozumie. Podejrzewam, że aktualnie wygląda to bardzo podobnie. I nic za wiele się nie zmieniło. Zastanawiam się tylko ilu nauczycieli, ma podejście do uczni. Kto uczy ich w inny sposób niż standardowy. I co dociera do uczni... A ty jaką nauczycielkę wspominasz najlepiej? 

26 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie się czytało jak zresztą każdy Twój wpis. Cenię sobie takich nauczycieli i zazdroszczę. Najmilej wspominam swoje liceum, chociaż nie wszystkich nauczycieli tak samo. Cenię też pasję w zawodzie, a taką mieli moja najstarsza siostra i szwagier, oboje ma emeryturze. Szwagier uczył chemii, siostra matematyki, informatyki, dorabiali i do dziś dorabiają do emerytury korepetycjami. Nie zazdroszczę nauczycielom mimo wakacji, pracowałam dwa lata w szkole w latach 80tych, modliłam się żeby znaleźć coś innego, bo nawet jako pielęgniarka szkolna czasami miałam dość. Niech zarabiają jak najwięcej, ale niech dzieci ich dobrze pamiętają. Niech wspominają miło np. tak jak Ty, nie jak ja niektórych. Pamiętam jako dziecko jak dyrektor rzucił chłopcem o podłogę. Inne kretynki rzucały kluczami, a jedna mało mnie nie oskalpowała za to że nie mogłam się skupić, jedna wymalowała siostrzeńcowi buzię farbkami, bo zamalował kartkę na zielono, że niby trawnik :D Takim nie dałabym złotówki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten akurat temat to rzeka. Bez dna, ale są nauczyciele i nauczyciele. Każdy z nas ma inne wspomnienia, ale przeważają zazwyczaj te negatywne. Ale te zaś miłe, można policzyć na jednej dłoni. Masakra! Dobrze że do takich rzeczy aktualnie nie dochodzi, o jakich napisałaś. Ale i tak włos na głowie się jeży gdy przeczytałam. I dziękuję! :*

      Usuń
    2. Pamiętam też fajnych nauczycieli, ale tych jest na wagę złota. Ja zaczęłam chodzić od 1968 roku, wtedy też czasy były inne. Tylko się cieszyć, że to minęło. Oby nigdy nie wróciło.

      Usuń
    3. Mam nadzieję że nie. Bo byłby to koszmar!

      Usuń
  2. Ja najlepiej wspominam nauczycielkę historii z podstawówki. Przyjaźnie się z nią do dziś. Często umawiamy due na kawę i plotki. Niebywale, co? Traktowała nas bardzo ciepło, jak swoich przyjaciół, znajomych, nie uczniów . Przy tym całym luzie, mimo wszystko każdy miał do niej ogromny szacunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najważniejsze jest podejście do innych. Traktowanie tak, jak samemu by się chciało być traktowanym. Piękna znajomość!

      Usuń
  3. Ja wielu nauczycieli wspominam dobrze ale są i tacy, którzy zaszli mi za skórę ^^.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem szkoda dzieciaczków :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, tyle że tu ani słowa nie ma o dzieciach i aktualnym strajku.

      Usuń
  5. Ja wiem że ludziom jest ciężko ogarnąć opieke do dzieci. Bardzo cenię pracę nauczycieli. Najmilej ze swojego życia wspominam swoje lata w szkole dpodstawowej i Panią od Matematyki. NNiech walczą o swoje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kilka nauczycielek i nauczycieli wspominam z sentymentem. Co niektórzy niestety mijali się z powołaniem. Zresztą w innych zawodach jest podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak. Ale pasjonaci są najlepsi :)

      Usuń
  7. Zazdroszczę takich nauczycieli!
    Bardzo mało jest takich nauczycieli z powołania.. a wszyscy krzyczą "dej"....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przecież najprościej krzyczeć tej i nic więcej.

      Usuń
  8. Tak czy inaczej należą im się godne zarobki, a nie w mieście Wrocław 1900 na rękę. To przepraszam bardzo, jak oni mają żyć i jak mają mieć dobry nastrój do uczenia naszych dzieci. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można pracę zmienić, albo dokształcić się podnosząc swe kwalifikacje ;)

      Usuń
  9. Wszystkich nauczycieli wspominam miło

    OdpowiedzUsuń
  10. Temat nauczycieli to temat rzeka- każdy może podać dużo in plus tak samo jak na in minus- przykład uwielbiana przez nas (dzieci i rodziców) nauczycielka z klas 1-3 w czasie strajku nie odpowiedziała dzień dobry ani mi, ani dzieciom idącym na dodatkowe (pozaszkolne i prowadzone przez osoby nie będące zawodowymi nauczycielami) zajęcia- mało tego, nie pozwoliła dzieciom skorzystać z szatni żeby mogli zmienić buty- kazała Im chodzić w skarpetkach. Z drugiej strony- polonistka "baba z jajem"- wszystkie dzieci uwielbiają polski, potrafi przyznać się do błędu....Do czego zmierzam? Ano do tego, że nauczyciele to ludzie- jak w każdej grupie zawodowej są lepsi i gorsi i nie zgodzę się, że ten zawód jest dla pasjonatów- tych jest mało, to praca jak każda inna. Przykład- pracowałam jako księgowa, chociaż tego nie lubię i zadatków na główną księgową nie mam, ale znam kilka osób, które to kochają. Znam lekarzy, którzy żyją dla pacjentów, ale znam też takich , którzy są lekarzami w godzinach pracy, nie pójdą pacjentowi na rękę... Kończąc, chcę podkreślić, że oczywiście, iż nauczyciele zarabiają za mało, ale proszę, nie obudowujmy tego ideologią niemal korczakowską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak. W każdym zawodzie znajduje się osoba, która tego nie lubi co robi. Dlatego nie oceniam ich strajku itp

      Usuń
  11. Popieram strajk. Jasne że miałam ulubionych. To pan Tadeusz wuefista, Beata od polskiego, pani Ania od chemi. Jeszcze by się paru znalazło.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie najlepszym komentarzem jest to ile wspominasz ... 3!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej się nie da, bo nie byli aż tacy by zapamiętać ich...

      Usuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia