#123 Wiatr wspomnień






    Przyznaję, było to dla mnie najbardziej bolesne spotkanie z bohaterami, których miałam okazję Ci już przedstawić. Dla przypomnienia odsyłam do tych wpisów, to pierwszy "Horyzonty uczuć" oraz "Na brzegu życia" Trzeci, ostatni tom i nie cieszyło mnie to. Chociaż z jednej strony, ciekawiło mnie jak potoczyły się dalsze losy Aldony, Matyldy, Doroty oraz Piotra. A także całej reszty. Ale o czym był tym razem ten tom?






      Z naszymi bohaterami spotkamy się ponownie w Pobierowie. Znowu spotykamy się w scenerii letniej, ale tym razem bardziej refleksyjnie bo z poprzedniego tomu, można było czytać o chorobie Władysława wójta, a zarazem męża sołtyski Matyldy. Obserwować z boku jego akcję ratunkową, aż gdy umarł w swoim gabinecie. Miejscu który kochał. Matylda skłania nas do pewnej refleksji, odwiedza codziennie grób męża, opłakuje go i to nie po cichu. A zarazem przejmuje po nim rolę wójta, czy dobrze? Nie mnie oceniać to. Tu także spotkamy ponownie Aurelię i Christiana, ale tym razem inwestują pieniądze w hotel. Zakładają własny biznes, a zarazem zapuszczają korzenie w Pobierowie, bo oboje są zakochani w klimacie tej miejscowości. Ale tylko Aurelię, niepokoi fakt że nie może kupić pewnej działki bo mieści się na niej dziwna przyczepa kempingowa. Dodatkowo spotkamy tutaj także Ryszarda i Zoję, którzy będą mieć swoje wzloty i upadki. Dlaczego? Bo Ryszard będzie pomagać komuś, za plecami ukochanej. Ona natomiast będzie myśleć o jednym, że jest taki sam jak wszyscy faceci. Jaki? Że kocha inną. Takie zbyt pochopnie wyciągnięte wnioski, ale kto kobiecie wytłumaczy do końca, skoro ucieka? Dorota i Piotr, spodziewają się kolejnego dziecka ale tym razem będzie to syn i pragną go nazwać po dziadku Władysław. Ostatnie chwilę przez porodem, mąż wysyła ja do swojej matki i do Pobierowa, ale wraz z nią jedzie Aldona, która niedawno rozstała się z ojcem swojej córki. Ale by zapomnieć o wszystkim, a także by mieć jakieś źródło dochodu zaczyna na nowo szyć, ale tym razem zabawki. Idzie jej tak dobrze, że dostaje bardzo dużo zamówień. 





        Ale prócz tego wszystkiego, poznamy wielu nowych bohaterów. Jednym z takich wyróżniających się na tle innych będzie, tajemniczy pucybut pojawiający się i znikający. Tym razem, nasi bohaterowie staną przed wieloma zadaniami, próbami i zagadkami. Dodatkowo do Pobierowa wprowadzi się nowy lekarz ginekolog, który będzie atrakcją główną prawie całej miejscowości. Ale psikus jest taki, że on ma brata bliźniaka... Kim on jest nie napiszę ale będzie to bardzo wesoły duet, to jak połączenie wody z ogniem. 






      Było to dla mnie, jedno z najcięższych rozstań najbliższego czasu. Dlaczego? Zbyt bardzo polubiłam bohaterów to raz. A dwa, cała książka opowiada historie, które dzieją nam się samym. Więc jest ona jeszcze bardziej bliższa nam, bo zmusza nas do swego czasu do refleksji, by zwolnić bo przecież może sami robimy coś nie tak. A także byśmy przestali wyciągać zbyt pochopne wnioski, na temat innych osób a także otaczającego nas świata. Bo ile razy było, że komuś sprawiło się przykrość. Albo inne negatywne emocje. Ale wiesz co? Te rozstanie było by łagodniejsze, gdybym wiedziała że czeka gdzieś tam tom czwarty ale nie ma go. I nie będzie. Wiem jedno, nie jest to ostatnie spotkanie ze stylem Schrammek, bo pisze ultra lekko i przez całą książkę się płynie. Lekko, poruszająco oraz kobieco. Dla kogo książka? Dla każdej kobiety pragnącej odskoczni, na urlop na wycieczkę i do wanny! Ocena 10/10!


Publikowanie komentarza

5 Komentarze

  1. Ciekawa propozycja, ale mam jeszcze tyle nieprzeczytanych książek na półce ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja opinia o książce jest zachęcająca aby ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  3. Domek na zdjęciu wygląda jak z marzeń.. totez chetnie sięgnełabym po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety obyczajówki najczęściej bardzo mnie nużą, ale znam to cudowne uczucie trafienia z książką w dziesiątkę i zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa książka

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.