#130 Miasto Obiecane: Faza Rem






     Czasem warto dać, jakiejś książce drugą szansę. I tak właśnie było z tą, czyli z "Miasto obiecane Faza Rem" autorstwa Agnieszki Sudomir. Jeżeli wystawiłabym opinię dwa tygodnie temu, wystawiła bym tej książce ocenę maksymalnie dwa, w skali na dziesięć. Ocena bardzo słaba, ale czy zasłużona by była? Nie, zdecydowanie a wszystko dlatego że książka męczyła mnie. Dałam jej drugą szansę, lecz czy tym razem było lepiej? 






    Przenosimy się do Łodzi,  miasta mi obcego ale zdołałam je poznać, dzięki innym książką. Nasz główny bohater to jeden z najlepszych policjantów Igor Blattner. Pierwsze morderstwo zostaje popełnione na Bałutach, wygląda dość okrutnie bo została zamordowana studentka. Do tego znaleziono przy niej skrawek recepty z literką. Co to oznacza? Nikt nie wie, nim zdołają pomyśleć nad tą zbrodnią. Zostaje zamordowana kolejna osoba, tym razem na podjeździe własnego domu, zostaje we wnętrzu samochodu odnaleziony dość majętny lekarz. Ale czy dobry w swym fachu, skoro został zamordowany? Przy nim także, zostaje odnaleziona recepta z kolejną literką. Ale skoro morderca, zamordował dwie osoby, pewnie na tym nie skończy. Śledczy mają dziwną zagadkę, a zarazem dziwi ich to wszystko jak zostało przygotowane. Początkowo ofiary nic nie łączy, ale czy tak aby na pewno jest? Studentka i lekarz? pierwsza myśl, pewnie mieli romans, dlatego zostali zamordowani. Ale gdy odnaleziona zostaje, trzecia ofiara wszystko nabiera innego wyrazu. Co ich łączy?





     Przyznaję, nie wiem czym zasłużył sobie główny bohater, że został z niego zrobiony taki człowiek. Życiowo nieporadna ciapa, a także skurwysyn co miał na boku kochankę, czyli żonę najlepszego przyjaciela. A zawodowo mega dobry policjant, taka skrajność. Dziwne jak dla mnie. Muszę przyznać, napisana lekko ale czasem męczył mnie natłok informacji, dodatkowo czasem zbyt bardzo szczegółowo niektóre rzeczy opisane. Lekka, ale nie wciągająca jakbym tego oczekiwała, nie porwała mnie do swego tańca. Cała otoczka wokół książki, miała potencjał ale została poetycko spier... Kryminał? Lubię czytać, pod warunkiem że nie jest w podobny sposób skonstruowany jak Faza rem. Czeka na mnie jeszcze jedna część tej książki, ale podchodzę do niej jak szczerbaty do sucharka. 
Co do samej książki, jest to średnio nawet bardzo udany debiut! Ocena 5/10, to i tak lepiej niż za pierwszym podejściem. 





Publikowanie komentarza

8 Komentarze

  1. Często z książkami mam tak, że muszą "trafić w moment" - do tej pory, mimo, że minęło koło 13-15 lat, Samotność w sieci uważam za najlepszą z przeczytanych książek - właśnie dlatego, że sięgnęłam po nią w odpowiednim momencie mojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Samotność w sieci" jest przepiękną książką, tak samo zresztą film. Niektóre książki, trafiają do nas w idealnych chwilach. I to jest piękne!

      Usuń
  2. Czasem nie zgram się z książką podczas pierwszego spotkania, coś nie zaiskrzy, ale po kilku dniach, kiedy znów się spotkamy dochodzimy do porozumienia, choć przyznam, że to rzadkie sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem i tak bywa, ale i także że za drugim razem żałujemy jej danej drugiej szansy.

      Usuń
  3. Jak męczy, to nie dla mnie. Wolę się przespać w tym czasie, albo poczytać co innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardziej korzystniej z tego wyjdziesz :D

      Usuń
  4. Czasami warto dać ksiązce drugą szansę, ale ostateczna ocena 5/10 też nie jest jakaś powalająca ;) Generalnie kiedyś miałam w sobie więcej czytelniczego samozaparcia - natomiast teraz jeśli jakaś lektura mnie nadmiernie męczy to porzucam ją bez skrupułów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak chętnie zrobiła, ale wygrywa u mnie ta ciekawska natura. Gdzie zaczyna mnie zastanawiać, a co było dalej... No ocena nie jest powalająca, książka także.

      Usuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.