Bionsen, dezodorant mineralny z kompleksem minerałów






   Nowa marka, którą niedawno miałam okazję poznać, mowa o Bionsen. Marce która spod swoich skrzydeł wypuściła, dezodorant z kompleksem minerałów takich jak cynk, mangan, wapń oraz miedź. Są one pozyskiwane z japońskich źródeł termalnych, dezodorant ten ma za zadanie neutralizować nieprzyjemny zapach. Nie będę ściemniać, marka ta była dla mnie sporym zaskoczeniem, jak się sprawdziła?






    Może najpierw wytłumaczę różnicę, pomiędzy dezodorantem a antyperspirantem. Bo wiele osób te pojęcia myli, a później wychodzi  tego mała komedia dramatyczna. Dezodorant ma za zadanie maskować, nieprzyjemny zapach wydzielany przez nas. Czyli nie zahamuje pocenia, ani nie unikniemy przez jego używanie powstawanie mokrych pod pachami. Które nie dość że wyglądają mało atrakcyjnie wizualnie, dodatkowo także obniżają naszą pewność siebie. Bo chcieli byśmy je ukryć za wszelką cenę... Zaś antyperspirant, hamuje wydzielanie potu, chroni nas przed tymi przykrymi mokrymi pachami oraz jest znacznie silniejszy w działaniu. I nie oszukujmy się, ale antyperspirant nigdy nie będzie naturalny. Taka mała różnica, a jak dająca obraz na wszystko. 






    Skoro wyjaśniłam tą małą komedię dramatyczną, możemy przejść dalej. Nie będę ściemniać, dezodorant dostałam ten do wypróbowania. No i więc piszę, dotarł do mnie latem i bez żadnych ceregieli zaczełam go stosować. Temperatury nasze były wtedy powyżej dwudziestu pięciu stopni, początkowo stosowałam go na noc co przynosiło pozytywną opinię moją. Więc poszłam za ciosem i użyłam jego na dzień, wiecie co? Dawno tak chujowo się nie czułam. Nie pod względem wizualnym, ale po prostu on się nie sprawdził totalnie. Nie chronił, mokre pachy były czego spodziewałam się ale także nie chronił przed nieprzyjemnym zapachem. Po prostu u mnie się nie sprawdził, ale żeby było jasne nie pocę się wybitnie nadmiernie. Tylko tak średnio, więc zaskoczył mnie ten produkt. Bo naturalne dezodoranty stosuję, a także stosowałam nie raz już... Ale na lato, jestem tutaj na nie. Co do samego zapachu, jest on przepiękny pudrowy. Ale zapach to nie wszystko... Może na jesień trochę lepiej się sprawdzi, ale wielkich pokładów nadziei w nim nie mam... 





Publikowanie komentarza

9 Komentarze

  1. Ze względu na wysokie wymagania mojej skóry wyjątkowo rzadko używam takie kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie tez jestem na nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog, ale dezodorant mnie do siebie nie przekonał

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie używam dezodrantów, chyba że spodoba mi się jakiś zapach, to tak dla laby, dla zapachu ale troche to bezsensu w sumie :D Poce się gdy tylko trochę cieplej i musze mieć antyperspirantm, bo inaczej tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że marka mi nie znana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. testowałam dezodorant w sztyfcie i niestety nie do końca się u mnie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  7. Żebyś wiedziała, zapach to nie wszystko. Będę wiedziała, co omijać z daleka na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tego dezodorantu nie znam, też nie lubię tego efektu jak pachy są mokre.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to widocznie na japońskie upały też się nie nadaje, tam to dopiero gorąco!

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.