Pierw ekranizacja, później książka?



źródło


      Do nie dawna, była taka moda że pierw książka. Która znajdowała swoich odbiorców i była chwalona, później była ekranizacja. A z nimi to jak wiadomo bywa różnie, jedni chwalą inni są na nie. Mało jest jakiś wybitnych adaptacji kinowych, zresztą można takie policzyć na dwóch dłoniach i nie więcej... Teraz nastała chora moda, którą obserwuję od ponad roku i trochę się załamuje. Bo pierw Netflix wypuszcza film lub serial, a później wydawcy podchwytują i wydają książkę. Rozumiem bo to się sprzeda, co jest mega słabe jak oferta netflixa.
Bo zamiast iść w bogatą ofertę, mają typowe zapchaj dziury, kierowane do najmłodszych którzy lubią obejrzeć serial, bez żadnego pokrycia albo film nic nie wnoszący do życia. Ostatnio było głośno o jednym filmie, co niby powstał na podstawie komiksów także u nich. No i paczę, parę dni temu premiera książki. Słabe? To zbyt mało napisane. Nie rozumie, do dziś fenomenu takich książek że pierw ekranizacja, a później książka. Przyzwyczaiłam się do pierw książka, a ekranizacja? To się zobaczy co da zrobić. I nigdy na odwrót. I tutaj, chyba nadchodzi nowa zmiana bo przerzuciłam się z netflixa na hbo go. Dlaczego? Bo jest tańszy. Bo nie obiecuje obietnic bez pokrycia. Bo nie daje typowych zapchaj dziur, co robi jego konkurent. Bo wiadomo co wybrać w tym serwisie do oglądania. 


Prześlij komentarz

2 Komentarze

  1. Nie mam Netflixa, także nie w temacie jestem ;) Ale fakt słabe to, bo najpierw książka, a nie na odwrót :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam zasadę najpierw książka potem film. Złamałam ją tylko w przypadku filmu Cudowny chłopak.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.