Spirit Animals. Polowanie tom 2





     Czy nie ma, lepszej rzeczy, niż wciągająca lektura? Zdecydowanie nie ma, a szczególnie gdy pochłania czytelnika. Tak miałam ostatnio, czytając siedem tomów SPIRIT ANIMALS. Pożarłam je, aż za szybko... O pierwszym tomie, pisałam tutaj.  Polecam zajrzeć, jeżeli zastanawiasz się czy to świat idealny dla Ciebie. A także znajdziesz, trochę więcej o bohaterach tej książki. Co bardzo łatwo zauważyć, spoglądając na okładkę książek, wiadomo będzie kto będzie grał pierwsze skrzypce. 









   Tym razem pada na Conora, chłopca jedenastoletniego, pochodzącego z Eury i któremu udało się przywołać, Wielkiego Briggana. Wilka a zarazem patrona Eury. Dodatkowo na okładce, jest dodatkowy chłopiec z pumą? Kim jest? To nikt inny jak Devin, ten któremu nie udało się przywołać żadnego zwierzoducha. Więc próbuje czego może, więc przystaje na propozycję Zerifa, który zaproponował mu więź ze zwierzoduchem za pomocą żółci. Jeżeli jeszcze nie wiesz, żółć to coś podobnego do Nektaru Ninani, ale smakuje obrzydliwie, a przy okazji, gdy go spożyjesz możesz być kontrolowany przez Gerathona. Jest to jedna z dwóch Wielkich Bestii, które kontrolowały Pożeracza w pierwszej wojnie. Ale wracając do samej książki, Devin z zazdrości, a przy okazji mając zbyt przerośnięte ego spożywa żółć, gdzie powstaje sztuczna więź ze zwierzoduchem. Ponownie spotkamy Abeke i jej Urazę, ale już w Zielonej Przystani, tym razem się trochę zagubią obie, i nie uda im się na czas dotrzeć na ćwiczenia. Gdzie każdy z czworga, ćwiczy swe umiejętności oraz pogłębia swą więź ze zwierzoduchem. 








    Tym razem, Abeke odkryje tajemniczą komnatę i tajemniczego zakapturzonego mężczyznę. W pierwszym tomie, udało zdobyć im się talizman barana Araxa, lecz tym razem czeka ich inne zadanie. Muszą odnaleźć dzika Rumfussa, a także przekonać by oddał im bez wojny talizman swój. Czy to się powiedzie? Nie będzie łatwo. Bo nikt nie wie, gdzie dokładnie przebywa, wiadomo tylko że gdzieś w Eurze. Przewodzić będzie im Tarik ze swoim zwierzoduchem, wydrą Lumeo. I nowa osoba, którą już Abeke miała okazję poznać w komnacie czyli Finn. Mężczyzna, całą czwórkę będzie intrygować, nie tylko ze względu na swoją tajemniczą aurę, ale bardziej że jest ciut od nich starszy, a cały siwy. I tą historię im opowie w Księżycowej Wieży, przyzna się do uśpienia swego zwierzoducha. I także, mający nadzieję że kiedyś do niego powróci... Do Eury dostają się statkiem zaprzężonym w w wieloryby kamiennogrzbietowe. Gdzie czeka ich walka ze Zdobywcami, a także z własnymi słabościami. Przekona się o tym boleśnie Conor i Rollan... A Tarik, zostanie uziemiony podczas bitwy, a raczej przez ukąszenie żmii eurańskiej. W powrocie do zdrowia, pomoże jemu starsza i niepozorna kobieta Lady Evelyn. Cała ekipa, która się rozdzieliła przed Zdobywcami umówiła się, że spotkają się u Władcy Glengavin. 








     Tego nie da się, tak łatwo opisać, nawet jeżeli bym się bardzo starała. Akcja tam toczy się bardzo szybko, a wciąga bardzo bardzo szybko! Czuć że tą część pisał ktoś inny, ale Stiefvater dotrzymuje równemu tempu Mulla. Również genialnie, bajecznie napisała tą część i wiem, że po tej lekturze muszę nadrobić jej inne książki. Które są obecne na naszym rynku. Tak to było, moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale i nie ostatnie. Nie raz i nie dwa, miałam gęsią skórkę. Bałam się co wydarzy się dalej, nie było od bardzo bardzo ale to bardzo dobrej akcji, chwili wytchnienia. Jedna pokrywała się z drugą, zdarzały się momenty lekkiej melancholii, szczególnie u Conora. Ale to tylko takie przelotne było.  Nie dość że genialna i przepiękna, to ucząca wiele, czyli co? A to że w drużynie zyskasz więcej, niż byciu samotnym wilkiem, nawet jeżeli jesteś jednym z najlepszych. Lepiej mieć sojuszników, niż palić za sobą mosty, przekonało się o tym parę osób w książce. A także, daje cenną lekcję, by nigdy ale to nigdy nie tracić zaufania do najbliższych. Jeżeli oni, twierdzą że dadzą radę i masz biec, to to rób! Bardzo lekko napisana, niby ma tylko lekko ponad 230 stron ale to takie półtorej godzinki i przeczytane. A akcja, coraz bardziej się rozkręca. Bo każdy z autorów dodaje coś od siebie, każdy jest inny i inaczej, postrzega ten cały świat. Ocena 10/10 i więcej!












Prześlij komentarz

6 Komentarze

  1. Ja kocham fantastykę, a jeśli Stiefvater dotrzymuje równemu tempu Mulla to przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z fantastyką niestety nie zbyt się lubimy, ale wiem komu mogę polecić tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyka to nie moja bajka. Myślę że pśledzenie poszukiwań dzika zainteresuje nie jedna osobę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Również z książkami Fantasy mi nie po czytelniczej drodze. Natomiast fajnie, że seria zaskarbiła sobie Twoje uznanie i że tak bardzo Ci się podobała oraz doskonałe czytała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam inną część tej serii, fajna książka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej serii, ale myślę, że synowi przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.