Spirit Animals. Wszechdrzewo. Tom 7.






     Chciałabym napisać, to już jest koniec i nie ma już nic. Ale było by to, totalną bzdurą! Dlaczego? Bo to że jest to ostatni tom, czyli siódmy Spirit Animals. Nie oznacza, że to zaraz totalny koniec bo przed nami jeszcze, kolejne siedem tomów ale Spirit Animals Upadek Bestii. Która nie ukrywam, kusi i nęci sobą, szczególnie gdy skończyło się czytać tom siódmy. Napisała go Marie Lu i mam wrażenie, że zrobiła to trochę na szybkiego i bez zbędnego rozpisywania się. Dlaczego? Napiszę o tym później, pierw trochę o samej książce. 









Conor, Abeke, Meilin i Rollan byli kiedyś zwykłymi dziećmi. Gdy nawiązali więź ze swoimi zwierzoduchami – mądrymi i potężnymi zwierzęcymi partnerami – zyskali niezwykłe zdolności, ale spadła na nich też ogromna odpowiedzialność.
Wszyscy czworo przemierzali Erdas na wyścigi z bezlitosnym wrogiem, by zdobyć potężne talizmany. Śmiali się i walczyli razem, stracili bliskich przyjaciół, wspólnie stawiali czoła wielu wyzwaniom i zdradzie. Teraz podróż się kończy. Nadszedł czas na finalne starcie.
Przyjaciele muszą dotrzeć do miejsca zapomnianego przez czas i zmierzyć się z starożytnym wrogiem, który zbiegł z więzienia. Mają tylko jedną szansę, aby go zatrzymać… albo cały świat ulegnie zagładzie.








     Nadal znajdujemy się w Erdas, gdzie koniec tej historii chyli się ku końcowi. Kovo został uwolniony, pragnie by wszystkie Zwierzoduchy połączyły swe moce. Dlatego je wzywa do Wszechdrzewa, lecz nie może wezwać czterech Wielkich Bestii które umarły. Mowa oczywiście o czterech nowo odrodzonych, które zostały przywołane przez czworo jedenastolatków. Lecz one także zmierzać w stronę Wszechdrzewa, wszystko po to by obserwować rozwój wydarzeń, ale jest jedna rzecz której Kovo nie przewidział, gdy raz już umarli i oddali swe życie. Drugi raz nie umrą... Jak to wszystko się potoczy? 






   Nie ukrywam, zaskakuje ta część. le także, jest to jedna z najsłabszych części. Dlaczego? Autorka pisze jakby po łepkach, niezbyt rozwijając wątki, jakby nie miała czasu albo bez pomysłu totalnego pisała tą część. Momentami ziewałam z nudy, ale końcówka wszystko wynagradza, bo nie takiego obrotu sprawy się spodziewałam. Muszę przyznać, że lekkości pióra Lu nie można odmówić, pisze bardzo lekko. Jak na tom finałowy, spodziewałam się wielkiego wow. A było tylko ooo fajnie, trzeba czytać dalej. Z pewnością, więcej z twórczością autorki spotkać się  nie będę chciała. Dlaczego? Bo nie dała rady z tą książką... 








Prześlij komentarz

8 Komentarze

  1. Ajjj, kusisz kolejną ksiażką z tej serii! W końcu sie za nią wezme!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z fajniejszych serii dla dzieci, my z synkiem uwielbiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może autorka miała już dość tej historii. Szkoda, wszystkie części powinny być na tym samym poziomie, chyba, że nawet lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że ostatnia część odbiega poziomem od reszty. Zapewne pozostał duży niesmak..

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria nie dla mnie. Poza tym od jakiegoś czasu wolę czytać pojedyncze tytuły a nie serie. Jak zacznę jakąś ciężko mi zdobyć kolejne tomy a kupuję coraz mniej książek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem bardzo napalona na tą serię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda trochę, że książka zawiodła, może jednak inne jej książki są lepsze?

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas jeszcze za wcześdnie na nia ale bardzo ciekawa propozycja

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.