#171 "Miłość leczy rany" ale czy, aby na pewno?







     Po dłuższej przerwie, wróciłam do czytania Bondy. Po prostu nie mogłam, na jej książki patrzeć, po tym co zrobiła z "Lampionami". Były słabe, dlatego też, nie czytałam ostatniej części książki o Saszy. Z jednej strony żałuję, bo historia była inna. A z drugiej strony, nie wiem czy mam ochotę poznać zakończenie. Może kiedyś... "Miłość leczy rany" miała premierę w ubiegłym roku, ale to w 2018 usłyszałam o niej, bo książka się pisała. Był jej zarys, ale coś więcej? Miała być to historia z wielkim wow i inspirowana, prawdziwymi wydarzeniami. Książkę dostałam od Moniki, dzięki Ci za nią! Uwielbiam dostawać książki! Jak wypadła ta książka? Przyznaję, było to trochę dziwne doświadczenie. Biorąc pod uwagę styl Kaśki, a także w jakim stanie była. Ale o tym za chwilę, pierw standardowo... 











Kerej mieszka w kazachstańskim Uralsku, gdzie honor mężczyzny jest ważniejszy od życia czy śmierci. Kiedy młody wojownik i jogin sprzeciwia się lokalnemu gangowi, nie ma wyjścia - musi wyjść z tej sytuacji z twarzą.

By obronić własny honor, młody jogin zabija własnych oprawców. Jednak teraz czeka go ucieczka przed odpowiedzialnością za podjęte decyzje. Emigruje do Polski, gdzie zmienia tożsamość i zrywa z przeszłością. Teraz jest Igorem.

W 1997 roku w Srebrnej Górze podczas dyskoteki w jednym z klubów chłopak poznaje młodą, wolną studentkę - Tośkę. Ich spotkanie sprawia, że losy młodych ludzi zaczną przeplatać się na dłużej.

Cztery lata później w Ząbkowicach Śląskich Igor i Tośka starają się żyć normalnie, jak każda inna para. Igor udziela porad jako znachor i prowadzi zajęcia jogi. Tośka zaś... nieustannie zamartwia się przeszłością swojego chłopaka.

Dziewczyna wie, że Igor w przeszłości kogoś zabił. Nie zna jednak przyczyny, dla których to zrobił. Coraz częściej pojawiają się u niej też wątpliwości wobec tego, czy wie, kim jest jej chłopak.

Tośka pragnie poznać prawdę. A gdy sekrety zaczną wychodzić na jaw, nie będzie już jak przedtem.










   Kolejny raz mi się to zdarzy, ale daruję sobie, opisywanie fabuły książki. Wszystko przez to, że tylna okładka, zdradza już wiele. A jeżeli, bym dorzuciła swoją cegiełkę, wyszedł by całkiem przyjemny spojler. No a tego nie chcę. Dlatego, nie będę streszczać , w jakimkolwiek stopniu książki. Dostałam ją, chociaż miałam ją na swojej liście by kupić. Chciałam zobaczyć i poczuć tą historię, o której tyle słyszałam. Czy to się udało? Jeżeli znacie styl Bondy, wiecie jak pisze. Albo ją się kocha, albo jej książki uczą się latać. Sama osobiście lubię jej styl, nie raz opisywałam jej książki i nie raz to jeszcze zrobię. Po "Miłość leczy rany" czuć w jakim stanie była, czuć że miała motyle w brzuchu. Miłość i Bonda? No niekoniecznie, pasujący wątek, zdążyłam się przyzwyczaić do ostrego i stanowczego stylu jej. Pomimo tego, historia nie traci na tym, bo jest ciekawa i interesująca. Toczy to się wszystko w dwóch światach, w naszej współczesności gdzie Kerej, walczy sam ze sobą i próbuje żyć normalnie. A drugi świat, to przeszłość Kereja/ Igora, nim poznał Tośkę, nim znalazł się w Polsce. 










     Bonda postarała się, bo serwuje nam wiele smaczków. Zaczynając do wszelkich sekretów kultu i wiary mieszkańców Kazachstanu. Nie przebiera w słowach, przytacza nam ustrój polityczny, tam panujący i także ich kulturę. Dzięki czemu, wchodzimy w tą książkę dogłębnie. Nie da jej się przeczytać na raz, bo jeżeli nie zna się tego kraju, lepiej czytać ja powoli. Bo na szybkiego to i zając, tam ślepych nie narobi. Bo szybciej znajdą coś na niego i skończy, jak skończy... Gdy przebrniemy przez to, zrozumiemy cały zarys tej historii, która jest niesamowita. A dodaje uroku jej Tośka, młoda i waleczna. Która pierw spisuje na straty tą miłość, czuje się zraniona. Ale dają jej znajomi do słuchu... Czy jest lekka? Nie jest, jest to jedna z trudniejszych książek. Bo czuć zarazem wydźwięk, tej całej historii i to co nam chce przekazać. A przy okazji ten romantyzm, czasem aż go za wiele. Znajdziemy w tej książce, wiele dziwnych słów i słowniczek. Który niestety, znajduje się na samym końcu książki. Jest to kolejna rzecz, która mnie nie irytuje w takich książkach, a dobitnie wkurwia.  Dlaczego? Bo taki słowniczek, powinien być na każdej stronie, gdy pada nam mało znane słowo. Łatwiej czytać, a przy okazji bardziej przejrzysty tekst się staje. Podsumowując, ciekawa książka, ale nie wierzcie gdy ktoś pisze, że czyta ją się bardzo lekko itp. Bo to są bujdy, jak to że sarna nosi kalosze w groszki. Ocena 8/10 za samą historię! 








Prześlij komentarz

2 Komentarze

  1. Ja jeszcze nie czytałam książek tej autorki, ciągle się za to zabieram, ale nie udaje mi się :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za taką tematyką, ale treść musu być bardzo ciekawa. Jak trafi w moje ręce, to przeczytam :) Jak dla mnie to miłość odbiera rozum ;)))

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.