Trio kosmetyczne. Balea i Love beauty and planet. Dwa kokosy i raz czekolada...








     Kocham kokosowe kosmetyki, to się u mnie nie zmienia. Nadal trwa, a także z czasem się pogłębia. Zazwyczaj w kosmetykach, możemy spotkać czekoladę ale ta klasyczną, biała czekolada? Oczywiście takie rzeczy tylko w kosmetykach Balea. Z biała czekoladą, swoje testy już jakiś czas zaczęli. Całkiem niedawno, seria ta się poszerzyła o kolejne produkty. Dwa kokosy to tylko jeden na twarz, a drugi by umyć ciało. Biała czekolada, by ogolić nogi... 






Love beauty and planet, żel pod prysznic, kokosowy


    Kupiłam ten żel, przez totalny przypadek. I odkąd znalazł się w Ross, chodził i dreptał za mną. Za każdym razem mijałam go, nie kupowałam. Czy żałuję? Tak. Z prostego względu, pachnie jak woda kokosowa, idealnie lekko i nienachalnie. Zachwyca swą rześkością, a także zaskakuje nie tylko zapachem, ale i konsystencją. Bo ta jest mega gęsta, co za tym idzie jest mega wydajny. Staram się te opakowanie zużyć drugi miesiąc i nie wychodzi, to tak łatwo jak w przypadku innych żeli. Pieni się dobrze, nie podrażnia i nie wysusza skóry. Cena to około trzydzieści złotych. 









Balea, pianka do golenia, biała czekolada. 


    Zachwyciła mnie swym zapachem, nietypowy zapach białej czekolady, który swym zapachem kusi, a swą delikatnością uwodzi zmysły. Używanie tej pianki to czysta przyjemność! Nie tylko ze względu na zapach, ale także na jej wydajność. Bo jest ona bardzo wydajna. Jeżeli tak samo, kochacie białą czekoladę ten zapach was urzeknie, i ciężko wam będzie przestać ją używać! Przyjemność z używania gwarantowana! Cena około pięciu złotych. 







Balea, Calm Coco, maska w płacie z wodą kokosową. 



    Wpis o tej maseczce, miał pojawić się dawno. Wiecznie nie miałam na to ochoty, albo po prostu nie byłam przekonana co do niej. Ostatnia sztuka z szuflady zużyta i mam pewność już, ma dać podobno nawilżenie cery. Czy takie było? Nie zauważyłam tego, zużyłam jej cztery opakowania. Czy coś robiła na cerze? Prócz lekkiego ukojenia w lecie po słońcu. Tak w zimę, nic nie robiła. Prócz tego że była, delikatnie nasączona. Delikatnie pachnie, trochę chemicznym kokosem i co najważniejsze, idealnie wykrojona w obszarze oczu! A zwracam na to uwagę, bo nie trawię, gdy mam sama przycinać maseczkę. Dlatego też, nie stosuję maseczek koreańskich. Wracając do maseczki, szczerze to ona dupy nie urywa. Nic mega nie robi, fajnie koi w lato. Cena około pięciu złotych. 











Publikowanie komentarza

9 Komentarze

  1. Nie za bardzo znam się na kosmetykach, ale uwielbiam balsamy z drobinkami złota

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno nie miałam kosmetyków balea w łazience A dobrze wspominam

    OdpowiedzUsuń
  3. ta biała czekolada, mmmmm. Dlaczego robią kosmetyki, które chce sie zjeść ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią bym wypróbowała tą piankę o zapachu białej czekolady z Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na kosmetyki chętnie zwrócę uwagę, ale teraz mój wzrok spoczął na książce, która należy do moich zaległości czytelniczych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Balea moja skóra nie lubi, ale ta druga jest na liście do wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę koniecznie wypróbować tą maseczkę

    OdpowiedzUsuń
  8. Białą czekoladę lubię i wierzę że używanie produktu o tym zapachu może być prawdziwą przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię kokosowy zapach w produktach kosmetycznych, ale znacznie ważniejszy jest dla mnie ich skład. Z ciekawości poczytam, czy jest on dobry w tych produktach ;)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.