Na progu zła








      Thriller psychologiczny? Jestem na tak! Przyznaje, że czytam je z przyjemnością! Czasem aż za bardzo zaskakują, niektóre pokazują pewną skalę przestępstw. Inne zaś, pokazują dziwne relacje damsko męskie. I to one, zazwyczaj są poruszane w tych książkach, tak w 85%. Co w tym takiego pociągającego? Ludzki umysł. Od zawsze, nas interesowało co ludzie myślą. Co kryją za swoją maską, przyodzianą na dzień i często tę maskę, zrzucają podczas nocy. Wtedy dochodzi do zwierzeń, kiedy myśli nie dają nam żyć i zasypują nas różnymi rozwiązaniami. Czasem popełniamy błędy, ale nie myli się ten, kto nic nie robi. Ostatnim takim thrillerem psychologicznym był „Na progu zła". Niby taka prosta fabuła, ale pozbawiona przemocy i dziwnego na siłę osądzania. Wchodzimy w ten świat, chcemy czy nie, z pełnym rozmachem. W całym znaczeniu tego słowa.










     O czym jest książka? Najprościej będzie, byś wcieliła się w główną bohaterkę. Wyobraź sobie, że masz męża, ale jesteś w separacji. Macie dwójkę dzieci, wymyślasz jakieś dziwne czuwanie przy gnieździe, bo wszystko dla synów. Byle oni nie ucierpieli. Twój maż to drań, zdradził Cię i to nie raz. Ostatni raz w domku dzieci w ogrodzie... Po tym wszystkim on się wyprowadza, poznajesz faceta. Jest jakiś dziwny, zbyt słodki i zbyt idealny, nazywa się Toby. Idziesz z nim do łóżka, raz drugi i czwarty. Bardzo chętnie, korzystasz z jego oferty, by wyjechać za miasto. Dziećmi ma zająć się Bram, lecz musisz wracać do Londynu. Dzwonią z twojej pracy, bo chcą byś wysłała tą prezentację, której oni nie mają. Wracasz więc w piątek do domu, zamiast w sobotę. Kochaś nie jest jakiś szczęśliwy, masz wrażenie, że mu zależy na tobie. Wracasz cała w skowronkach do domu, widzisz wóz meblowy. Myślisz, że to pewnie ktoś nowy do sąsiadów, się wprowadza. Dochodząc, zauważasz, że to jednak do twojego domu. Wprowadzają się do twojego domu. Wpadasz w furię. Każesz im spadać. Ale wchodząc, widzisz, że nie ma tam twoich rzeczy. Ani dzieci... Ani męża... Twoje życie się rozpada, na milion kawałków. Jak lustro, które pękło. Co się stało?











     Po tym wszystkim, w twojej głowie zaczyna rodzić się, setki pytań. Na żadne nie znasz odpowiedzi. Ani ty, ani oni, ani nikt inny. Prawda ta będzie bolesna, ale nie aż tak jak w pierwszej chwili. Przyznaję początek, wbija mocno w fotel i daje do myślenia. Nie raz, przy tym przeklnełam, bo nie wiedziałam co dalej. Towarzyszyłam Fi z przyjemnością w tej walce. Walce, która musiała stoczyć. Była ona dziwna, a zarazem nie wiedziała z kim walczy. Początek czytało się z zapartym tchem, czym dalej brnęłam w  książkę, coraz mniej mnie pochłaniała. Coraz więcej rzeczy, można było przewidzieć, ułożyć sobie w jedną całość. A także przewidzieć, że zaraz to powie. Napisana częściowo według utartego schematu. Chociaż przyznaję, była dobrą rozrywką, miłą odskocznią i początek zaskoczył mnie. Chociaż końcówka, jest mocno niedopowiedziana, jakby miała być kontynuacja tej książki. Czy będzie? Może będzie, może nie. Czas pokaże. Ocena 7/10.










Publikowanie komentarza

0 Komentarze