Czworo dzieci i coś


źródło zdjęcia




    Często, niektóre książki nam umykają. I dopiero gdy pojawia się film, oparty na podstawie książki, dowiadujemy się, że jest taka książka. W tym wypadku mam na myśli książkę „Pięcioro dzieci i COŚ". Która, ukazała się nakładem wydawnictwa Znak w 2013 roku, zaś pierwsze wydanie w języku polskim, ujrzało światło dzienne w 1967 roku. Książka należy do kanonu, literatury młodzieżowej. I jest to pierwszy tom cyklu Piaskoludek.

Już trzeciego lipca, swoją premierę będzie mieć film, noszący tytuł Czworo dzieci i COŚ, kino familijne. Parę dni temu, miałam okazję obejrzeć film, dlatego piszę, bo chcę podzielić się, paroma uwagami odnośnie do filmu.





źródło zdjęcia

źródło zdjęcia


Alice i David właśnie zamierzają wziąć ślub i zabierają czwórkę dzieci na wspólny wyjazd, by im o tym powiedzieć. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że dzieci niekoniecznie za sobą przepadają. Róża uwielbia czytać a jej młodszy brat Robert to nieco gapowaty wrażliwiec. Oboje woleliby trochę spokoju, ale starsza "przyszywana" siostra Psujka ciągle im przeszkadza. Jedyną osobą, która łączy tę skłóconą trójkę jest Magdalenka, młodsza córeczka Alice. Pierwsze wspólne wakacje zapowiadają się jako ciąg kłótni i nieporozumień, aż do dnia pikniku, kiedy dzieci znajdują na plaży magiczne i bardzo zrzędliwe…COŚ. Piaskoludek - bo tak się nazywa zabawna kudłata istota - ma niezwykłą moc spełniania życzeń. Zasada jest taka: jedno życzenie dziennie. Piaskoludek je spełni, ale tylko do zachodu słońca. Nieoczekiwanie na ich drodze staje czarny charakter - Tristan, który odkrywa sekret dzieci i chce zdobyć Piaskoludka na własność…






     Nie będę rozpisywać się o fabule filmu, wystarczy opis. Nie o to w tym, przecież chodzi, by opisywać ją. Nie czytałam książki i wiem, że muszę ten fakt nadrobić. By porównać, co zostało pominięte w filmie. Co do filmu, mamy tutaj bardzo fajne i lekkie, kino familijne. Gdzie każdy z domowników, znajdzie sobie ulubioną postać. Dla niektórych fabuła może wydawać się, lekko oklepana, ale to tylko pozory. Mamy tutaj dwie rodziny, odrębne, które się poznają i mają tworzyć jedną całość. Cała gama emocji, od strachu i irytacji aż po miłość. Ale gdyby, nie ta złość i irytacja na swoich rodziców, nie zostałby odkryty Piaskoludek. Który jest genialnie zrobiony! Uwielbiam tę postać, zasługuje na medal! Początkowo, brakowało mi Piaskoludka, ale druga połowa filmu, wynagradza tę cierpliwość. Mamy tu odwieczną walkę ze złem, a także elementy fantastyki, czy też spełnię twe jedno życzenie raz dziennie. Cały film ogląda się z przyjemnością, patrzy się, jak dzieciaki żyją w bańce mydlanej. Ale i trochę jak u Kopciuszka, gdy północ wybije, czar pryska, tutaj wystarczy, że słońce zajdzie. Trochę zegar się przestawi w drugą stronę, lekko kalendarz cofnie się, parę lat do tyłu. A wszystko to, okraszone tajemnicą i obłąkaną manią, bogatego panicza, który chce więcej i więcej. A nie od dziś wiadomo, co za dużo to nie zdrowo. Doskonały film dla całej rodziny. Premiera filmu, trzeciego lipca. 





źródło

źródło

źródło





Publikowanie komentarza

2 Komentarze

  1. Coś mi się wydaje, że jako dziecko czytałam coś podobnego, tytuł bardzo podobny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego tytułu, w sumie słyszę o nim po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.