Wigilijne opowieści

 




    Hohohoho! Nim usłyszymy, ten doskonale znany akcent, możemy sięgnąć po literaturę świąteczną. Która wprawi nas w ten świąteczny klimat. Kolejną książką świąteczną, bo jakby inaczej! Parę mam już na swoim koncie w tym roku. Jest zbiór wyjątkowych opowiadań „Wigilijne opowieści”, gdzie możemy zaczytać się i rozerwać, przy doskonale znanych nam autorach. Rogoziński. Galiński. Raduchowska. Kaczanowska. I wielu innych.
Nawet jeżeli, nie znasz wszystkich autorów, masz doskonałą wymówkę i pretekst, by po pierwsze kupić tę książkę. Po drugie odstresować się. A po trzecie, bo ci się należy!







    A co sobie będziemy żałować, no nie? Więc tak, każdy z autorów pisał inaczej. Każdy zabiera nas w inny świat, prowadzi swoimi krętymi ścieżkami, najlepiej jak potrafi. Ale wiesz co? Najbardziej urzekło mnie opowiadanie Martyny Raduchowskiej! Pisze fantastykę, więc co napisała? Fantastyczne fantasy opowiadanie, gdzie spotkamy Szamankę od umarlaków. Mało tego, poznamy wszelkie świąteczne tradycje i zabobony, gdzie czytając o nich, będziecie mieć gęsią skórkę. Gwarantuje! Coś pięknego, niesamowitego i porywającego na całego.
Kolejnym mocnym opowiadaniem. I czy kogoś to zdziwi, jak napiszę Alek Rogoziński? Raczej nie. Wyjątkowo, pięknie uśmiercając i z uśmiechem, podając nam na tacy sekretny sposób na święta z jajem! Niby tak krótkie opowiadanie, ale udowodnił, że książkę komedii kryminalnej, jest tylko jeden! I czytając zakończenie, będziesz zbierać szczękę z podłogi. Sama po tym zakończeniu, nie mogłam się pozbierać. Niby takie proste, ale jednak jak skomplikowane.
Kolejnym opowiadaniem, a także nowym autorem, który mnie urzekł to Tomasz Betcher. Pierwszy raz, miałam styczność z jego piórem. Co muszę zmienić i zerknąć, na inne jego pozycje książkowe. Jego opowiadanie skłania do refleksji, lekkiej zadumy i zastanowienia się, jakim się jest człowiekiem. I że nigdy nie jest za późno, by się zmienić. Opowiada o ojcu, który stracił pierw ukochaną córkę. Jak łatwo się domyślić, załamuje się i tak ten domek z kart się sypie...
Nie zawiodły także Jagna Kaczanowska, Agnieszka Litorowicz Siegert i Małgorzata Oliwia Sobczak. Każda z pań, napisała inną opowieść, ale mającą ogromną dozę magi. Warte przeczytania i zapamiętania. A reszta? No cóż, wyszło na szybko. Wyszło płytko i bez polotu. Najgorzej wypadło to u Agnieszki Lis i Karoliny Głogowskiej i Mileny Wójtowicz. To są trzy najsłabsze opowiadania, które śmiało można przeskoczyć. Chyba że lubi się, płytkie sadzawki, pełne mułu... Ocena 7/10.









Publikowanie komentarza

6 Komentarze

  1. Muszę zerknąć bliżej na tą świąteczną propozycję. Chociaż te trzy opowiadania, o których wspominasz na końcu, nieco mnie odrzucają. Niemniej, chyba sama to ocenię. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W środku znajduję się kilka moich autorów, co skusiło mnie do zamówienia książki i właśnie czekam na swój egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie bym przeczytała w okolicach Mikołajek.

    OdpowiedzUsuń
  4. No zaskoczona jestem, że opowiadanie Agnieszki Lis wypadło słabo. Teraz to na pewno sięgnę, by się przekonać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko sięgam po zbiory z opowiadaniami różnych autorów,ale tutaj chyba bym się skusiła - Twoja recenzja brzmi bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka idealna na ten czas.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.