"Cherub" trzeci tom cyklu o Igorze Brudnym

 



    Przemysław Piotrowski, autor, który wprowadza nas w krwawy świat kryminałów. Gdzie religia, miesza się ze śledztwem i wszelkie dziwne, a także mało spotykane „wybryki” ludzkie się krzyżują. Głównym bohaterem, wszystkich książek jest komisarz Igor Brudny. Wychowany w sierocińcu Sióstr Hieronimek, gdzie nosił wcześniej imię Krzysztof. Gdzie przemoc, pedofilia i surowe kary, były na porządku dziennym. Każdy z wychowanków, pozostawał z tym wszystkim sam. Czasem, niektóre z dziewcząt, znajdujące się na wychowaniu sierocińca, zachodziły w ciążę. Co było skrzętnie ukrywane, aż do czasu...
Jedynym z chłopców, który nie był zmuszany do odbywania stosunków, a zarazem pedofile jego unikali, był mały Krzyś. Który skutecznie utrudniał wszystkim. Przez co, wielokrotnie inni wychowankowie, przez to gnębili jego, bardzo dotkliwie.

    Każdy z trzech tomów, czyli „Piętno”, „Sfora” czy też ostatni „Cherub”, można czytać niezależnie. Nawet nie znając poprzedniego tomu, bo autor zadbał o czytelnika i przytacza, najważniejsze fakty które trzeba poznać. I wiedzieć do dalszego czytania. „Piętno” to taki przedsmak, rysujący mroczne i upiorne rysy na ciele dorosłego Igora Brudnego. Bo to o niego, zawsze rozgrywa się cała gra. Do niego raz za razem, przeszłość powraca. I nawet jeżeli chce od niej uciec, ona powraca, aż za szybko. Drugi tom, czyli „Sfora”, będzie dotyczył dziewcząt, które były na wychowaniu sierocińca. Gdzie prokurator Lis, przewijający się w poprzednim tomie, będzie aż nadto umoczony na amen. Zaś „Cherub” to wybitny i jeden z najlepszych trzech tomów, całego cyklu. Nie trzeba znać poprzednich tomów, by zacząć go czytać. Ale warto poznać, bo dzięki temu, będziemy mieli mniej zagadek i wszystko będzie układać się w inną całość. Nie tylko tu dreszcze, czy przerażenie będzie towarzyszyć, ale także autentyczne niedowierzanie. Bo to, co autor nam serwuje jest wybitne i mega mega mocne! Tytułowy „Cherub"? Przewijał się parę razy w pierwszym tomie. Trzeba by, sięgnąć pamięcią aż za czasów młodości komisarza Igora Brudnego. Ten osobnik zaczyna wymierzać sprawiedliwość sam i zaczyna mordować z zimną krwią. Bawiąc się przy tym, a zarazem, tworząc krwawe widowisko. Można by śmiało napisać, że zachowuje się jak reżyser. Tyle że tutaj, mający zapędy BDSM. I dość głęboko, siedzący w temacie. Bo jak nazwać, tę rzeź, którą zrobił prokuratorowi Kotelskiemu? Nie da się inaczej. Nawet czytając te fragmenty, wyobraźnia zaczyna działać na sto procent. I to uwaga, nie ostatni raz. Bo takich sytuacji, a raczej inscenizacji będzie znacznie więcej. Po raz trzeci, przeszłość do Igora Brudnego się odezwie, a to wszystko za sprawą medalika, który zostanie mu dostarczony na komendę. I każdy wychowanek, opuszczający sierociniec, otrzymywał charakterystyczny medalik. Właśnie on, trafił do komisarza. Co to oznacza? Dalszy ciąg morderstw? Czy może, zakończenie tego wszystkiego?
Pierwszy tom bardzo dobry. Drugi zaś średni. Zaś trzeci to jest arcydzieło. Mało kiedy, można napisać tak o książce. I rzadko kiedy, zdarza się by trzeci tom, był tym najlepszym i najbardziej dopracowanym. Autor skutecznie, utrudnia odkrycie nam kart kto to jest i jak to się dzieje. Czasem nam podaje na tacy, poszczególne elementy układanki. Ale i tak, ciężki to orzech do zgryzienia. Bo nim zdąży się pomyśleć, co będzie dalej i chce się ją odłożyć, chociaż na chwilę. Chce się poznać zakończenie. A te nie zawodzi, zostawia wielkie wooow i szczękę trzeba zbierać z podłogi.
Kolejnym elementem układanki są okładki, które niby nic nie znaczą, ale trochę podpowiadają, co będzie dziać się w konkretnym tomie.

Publikowanie komentarza

0 Komentarze