Żądanie miłości/ Kristen Ashley






    Książki obyczajowe, dedykowane kobietom, cieszą się coraz większą rzeszą fanek. A jeszcze większe grono fanek, mają książki niegrzeczne". Gdzie autorkom nieobca jest kobieca anatomia. Albo różne, dziwne ekscesy seksualne. Które nie ukrywam, mnie odrzucają. Dlaczego? Bo nie rozumiem autorek, które są niespełnione seksualnie i przelewają to na papier. Na takim pograniczu, gdzie normalność miesza się z lekką erotyką, balansuje Kristen Ashley. O której nie raz pisałam i może, jeszcze kiedyś o niej wspomnę. Ale dziś, czas na najnowsze jej dzieło, jakim jest Żądanie miłości".





Josephine dziedziczy po ukochanej babci piękny dom i pokaźny majątek.

Testament zawiera jeszcze jeden, kuriozalny zapis: staruszka zapisała wnuczkę Jake’owi – trzykrotnemu rozwodnikowi, właścicielowi nocnego klubu, samotnie wychowującemu trójkę dzieci. Jake zamierza przyjąć i zatrzymać zaskakujący spadek.
Dlaczego starsza pani postanowiła połączyć dwoje zupełnie obcych sobie ludzi? Co kryje się w głębi duszy Josephine? Kim naprawdę jest Jake i co zamierza zrobić z nieoczekiwanym darem losu?





    Jak lubię styl pisania Kristen. Tak przy tej książce, zastanawiałam się, czy ja znam na pewno, styl tej autorki. Książka, która ma dwie strony medalu. Pierwsza to taka, że jest nudna, flegmatyczna i ciągnie się w nieskończoność. Dodatkowo rzuca stereotypami i jakimiś dziwnymi porównaniami. Druga strona to bohaterowie. Bo tym razem, nie są oni młodzi, tylko mają już swój bagaż doświadczeń. Jedno i drugie gra sobie na nosie i udaje kogoś kim nie jest. Wszystko za maską, jaka udało im się ubrać. Skrywają się i to mnie męczyło. Styl pisania Kristen to zazwyczaj, lekki i mocno wciągający i dodający powera. Tutaj tego nie ma. Zabrakło fajerwerków. Zabrakło polotu i najważniejsze, tej lekkości. Za którą tak autorkę lubię. Zastanawiam się tylko, czy, aby przypadkiem, nie jest to wina tłumacza, który często przemawia do nas językiem autora. I to on, ma największe słowo do powiedzenia. Nie wiem, nie czytałam oryginału. Więc nie napiszę, gdzie leży tutaj wina. Ale jedno jest pewne, nie jest to dobra książka. Nie porywa. Nie czyta jej się lekko, wręcz dramatycznie ciężko. Co nie zmienia faktu, że znajdzie ona swoje grono wielbicielek. Osobom, które czytają dużo i oczekują od książki czegoś więcej, ta lektura nie sprawi ani chwili radość. Ocena 4/10.





Publikowanie komentarza

0 Komentarze