Patronat. Dlaczego jest nic nie warty?


 

    Zazwyczaj, każdy, kto czyta, patrzy na tył książki. I widzi, tajemnicze loga i napis PATRONI MEDIALNI. Każdy, nie oszukujmy się, chciałby, dostać taki patronat. Tylko, dostać to jedno, ale wszystko ma swoje mroczne tajemnice. I dziś, chciałabym napisać o tych mrokach, które spowijają się wokół patronatów. I udowadniają, że jest to nic niewartego. A także, dlatego nie warto tego brać za żadne pieniądze. A co najlepsze, wierzyć w chwalebne recenzje. 


Co to jest patronat?


    To nic innego jak wymiana pomiędzy wydawnictwem a blogerem lub portalem internetowym, loga. Gdzie bloger albo portal, musi spełnić warunki wydawnictwa. Takie jak określone promowanie tytułu, a także informować, że objął nad nim patronat. Wydawnictwo zaś umieszcza logo na tylnej okładce albo i też, krótką recenzję na skrzydełkach lub na tyle okładki. I powinno podjąć się, jakiegoś promowania. Jak to wychodzi w praktyce o tym zaraz.



 Pierwszy patronat i co dalej?


    Gdy dostaniesz pierwszy patronat, chcesz skakać z radości. Bo ci się udało i masz rację. Udało się i masz prawo do radości. Tylko ta radość zniknie bardzo szybko. Bo jeżeli wydawnictwo, zaproponowało ci książkę ciesz się. A jeżeli autor, także się ciesz. Tylko, czy aby na pewno te warunki co ci dano, a tyś przystanęła pochopnie są dobre?



Warunki, czy są korzystne?


    Zazwyczaj wydawnictwo i autor, wykorzystując naiwność i tą pierwszą euforię. Wciska ci książkę, żąda loga i to tyle. No dobrze, tylko czy warto podpisywać się pod książką. Której się nie czytało? Nie warto. Dlatego, jeżeli dają książkę, bez czytania, odpuść sobie. Będzie to najgorsza rzecz, jaką musisz zrobić. Bo jeżeli książka, będzie bardzo słaba, będą chcieć byś promowała ją i zarazem, informowała czytelników o tym. I wysławiała się o niej dobrze. Tylko czy te dobrze, zawsze jest dobre? Jeżeli czujesz, że coś jest nie tak, odpuść sobie. Nie gódź się na warunki, które ci nie leżą zbytnio. Bo gdy, ktoś wymaga od ciebie, że byś tego i tego dnia, wstawić taki i taki tekst. Do tego, piętnaście wpisów itp. Przecież to bez sensu i zarazem, po co robić coś w ramach wolontariatu? 



Podziemie pozytywnych patronatów 


    Tak, istnieje coś takiego, jak podziemie pozytywnych recenzji. Niestety, są one tak chwalebne, że należy to omijać. A bierze w tym procederze, sporo osób. Bo czy to nikogo nie zastanawiało, że wiele osób wychwala tylko swoje patronaty. A jeżeli, trzeba by było to by nawet autorowi, okna umyli i jeszcze rączki wycałowali. Bo tak trzeba i koniec kropka. I co najlepsze, jest wiele wydawnictw które idzie na to. Mając stałą bazę takich stron/ blogerów, biorących udział w tym procederze. 




Patronat płatny


    Istnieje coś takiego jak pieniądze. Więc dlaczego, wiele wydawnictw i autorów, nie chce za to płacić. Czyżby tu dalej, żerowanie na nieświadomości? Nie, tu raczej chodzi o z miłości do oszczędności. Dlatego, warto krzyczeć by płacono za zasięgi takie jakie masz. W moim wypadku jest to ponad 30 tys. wyświetleń. Ale jeżeli, wydawca lub autor, wyskakuje ci, że na twoje miejsce kogoś innego. Niech idzie, rynek się zmienia. Skoro ktoś woli mieć 666 kiepskich osób, które chwalebnie napiszą o wszystkim. Niech idzie.



Domokrążca zwany blogerem


    I tutaj, nadal cofamy się do osób mających patronat. I nawet jeżeli jest to kolejny i ktoś, zachowuje się jak przy pierwszym patronacie z bananem nadal. I lata po wszystkich stronach i wychwala tę książkę. A także, broni zaciekle tej książki. A twoja opinia, że jest słaba. Przecież, masz prawo do swojego własnego zdania. Jest ono nie odłączne jak gust każdego.  To albo komuś ostro wlazł patronat. Albo ma płacone. Albo jest i trzecia opcja, cegłówka na głowę spadła i te bum było z jednego powodu. Klepka wypadła i potrzebuje kropelki, by skleić się.

Kolejnym takim typem, są wszelkie uciśnione obrończynie danej autorki. Zachowujące się niczym na ostrym haju. Masz odmienne zdanie? Zjedzą ciebie. Warunek był inny, ale musisz to robić, bo tak trzeba. Otóż nic nie trzeba. Bo trzeba tylko, jak jest potrzeba, iść do ubikacji i załatwić swoje sprawy fizjologiczne. 



    Podsumowując. Jeżeli ktoś chce, byś czytała książkę bez czytania. Chrzań to, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Pamiętam, warunki przed jeżeli coś wychodzi w trakcie, masz prawo odmówić. A także, nigdy, ale to nigdy, nie przystawaj na pozytywne recenzje. Bo to jawne skurwysyństwo. I druga sprawa, pisanie tekstów dla „portali". Ale to już, temat na osobny wpis.

Wszystko to piszę z własnego doświadczenia. Na rynku, mamy może z sześć wydawnictw, które zachowują się dobrze wobec innych. Dają czytać, książkę przez podjęciem decyzji. A także, nie zmieniają warunków, gdy dostaniesz taką książkę. Dodatkowo nie warto zwracać uwagi na patronaty, bo są tyle warte co zużyta podpaska.




Publikowanie komentarza

6 Komentarze

  1. Szczerze nawet o tym procederze nie wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo pomocna notka. Szczerze ostatnio się zastanawiałam nad wzięciem książki pod patronat i w zupełności się z Tobą zgadzam. Zwłaszcza z punktem poznania historii, nim zacznie się ją promować. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te bitwy autorki i jej fanek z osobami, którym książka się nie spodobała to już legendy :). Mam podobne zdanie do Twojego. Często wydawnictwo i autor wykorzystuje kogoś, blogera czy twórcę. Czy logo na okładce, na które tak naprawdę nikt nie patrzy, jest tego warte?
    Mam wrażenie, że wydawnictwa płacą chętnie ale nie bloggerów, tylko twórcom na ig, a jeszcze chętniej na kanale YouTube. Czytanie odchodzi do lamusa, ludzie wolą krótkie opinie albo odpalić film w tle i zajmować się czymś innym.

    OdpowiedzUsuń
  4. fanki to takie trochę madki, znajdą tysiąc argumentów na jeden twój. Kiedyś robiłam dokładnie tak jak pisałaś (nie chodziło o patronat, ale w ogóle recenzję). Dlaczego, bo "sugerował" mi to portal, dla którego pisałam. Jako, ze były to moje pierwsze książki to się zgadzałam, teraz po prostu przestałam robić rzeczy na silę i za wszelką cenę

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mocny tekst....nie znałam takich praktyk....myślę, ze to ważne wskazówki, ale czy trzeba wrzucać wszystkich do jednego worka?

    OdpowiedzUsuń
  6. Da się czytać bez czytania? :D Najlepiej jest czytać dla przyjemności, inaczej szybko bym się chyba wypaliła :D

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.