Znachor/ Michał Śmielak

 



    Nie wiem, co niektórzy autorzy tworzą, albo inaczej, dlaczego tworzą tak beznadziejne książki. Rozumiem, że teraz każdy może pisać. Bo wydaje się wszystko, nawet najgorsze badziewia. Bo to tak dumnie brzmi pisarz, serio? Może, ujrzymy za jakiś czas, jak wydawnictwa mówią stop. I przestaną wydawać, beznadziejnie słabe książki. Bez owijania w bawełnę, kolejną książką, która miała być hiper super zajebiście wypasiona. Miałam mnie porwać, tak by mi laczki spadły z nóg, jest „Znachor”, tylko nie mylić z klasykiem. Ta książka jest autorstwa Michała Śmielaka.






    Miało być o znachorze, który leczy innych. No i jest. O osobach, dla których nie ma żadnej nadziei i medycyna, nie pozostawia złudzeń, że czeka ich śmierć. Wtedy do akcji, wkracza on, znachor. Który, próbuje swoimi praktykami leczyć ludzi. Ale i zarazem, ktoś zaczyna na takich znachorów jak on, polować. Powoli, powoli zabijając i polując na kolejnego. Zostawiając dziwne podpowiedzi...

No i tak do sześćdziesiątej strony, bawiłam się przy niej bardzo dobrze. Tyle że z każdą kolejną stroną, mój entuzjazm spadał. Usypiałam nad nią. Kolejne trzy strony, były katorgą. Aż ją zostawiałam nieskończoną. I w sumie się cieszę, bo czytając inne opinie, widzę, że autor nawet jej nie skończył. No cóż, dziwny zabieg pisarski.






    Nie jest to dobra książka. Nie znajdziesz tutaj takiej rozrywki, jakiej oczekujesz. Nie możesz zasnąć? Polecam „Znachora” uśpi cię, nim dojdziesz do trzeciej strony. Ocena 3/10. Za okładkę! Bo tej nie można nic zarzucić, tylko treści...



Publikowanie komentarza

1 Komentarze

  1. A już ucieszyłam się, że to będzie "Znachor" Dołęgi-Mostowicza. Cóż, po tej recenzji "Znachor" ciągle pozostaje tylko jeden ;)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.