Wizjer/ Magdalena Witkiewicz

 





    I wtedy, gdy już nie mam nadziei, że jakaś książka położy mnie na łopatki, cała na biało wchodzi… Witkiewicz. Jeżeli nie wiesz o kim mowa, to jest to jedna z tych autorek, które uwielbiam. Tak, dalej ją wielbię, chociaż parę jej książek leciało przez okno (wybacz Magda!). Taka prawda. Długo czekałam na jakąś porządną książkę, szczególnie jej. Dlaczego? Bo mam dosyć czytania dziecięcych książek. Mam dosyć czytania opowiadań jak to jednorożce sypią brokat z dupki i roztaczają miłość. A niestety, takich książek jest coraz więcej. Na jedno kopytko i byle zapchać strony i sprzedać wszystko. I wtedy pojawia się światełko w tunelu, jakim była zapowiedź Witkiewicz o wydaniu thrillera. Wiem, że po jej głowie chodzi wiele innych książek, ale to musi dojrzeć jak ser.





    Biorąc pod uwagę warsztat Magdy, wiedziałam, że to musi być moc. Bo w duecie (książka “Cymanowski młyn”), zostało jedno z drugim zabite i leżało jak kłoda na morzu dryfująca. Ani to podnieść, ani utopić…

16 czerwca premierę będzie mieć „Wizjer” – książka, dla której zarwałam jeden wieczór. Kazałam wszystkim zamilknąć i być cicho. A najlepiej, dać mi spokój. Dlaczego? Bo jak zaczęłam ją czytać, zastanawiałam się, co do chuja tu się dzieje. A Witkiewicz siedzi w tej książce jak babcia na drutach, która dzierga oczko za oczko i sypie asami z tej włóczki, wyciągając coraz lepsze kąski.







Nowa ekscytująca powieść Magdaleny Witkiewicz, jednej z najpopularniejszych polskich pisarek. „Wizjer” to znakomity, trzymający w napięciu thriller, który od samego początku wciąga w genialną intrygę, nie raz zaskoczy i sprawi, że na nowo spojrzysz na otaczającą cię rzeczywistość – zarówno tę realną, jak i wirtualną.

Każdy z nas pewnie choć raz zastanawiał się, dlaczego pewne sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. A co, jeśli naszym życiem nie rządzi przypadek, ale można je zaplanować, kontrolować i przewidzieć? I jaką władzę może mieć nad tym jeden, z pozoru niewiele znaczący, człowiek?

W życiu Laury, młodej samotnej matki, zaczynają dziać się niewiarygodne rzeczy. Niektórzy znajomi znikają bezpowrotnie bez zapowiedzi, inni ulegają dziwacznym wypadkom bądź popełniają samobójstwa. Czy podejrzana seria wydarzeń w jej życiu ma jakiś związek z pracą, którą kobieta wykonuje, czyli projektowaniem i prognozowaniem zachowań oraz potrzeb konsumentów? Czy istnieje „ktoś”, kto nami steruje? Kto to jest? No i najważniejsze – po co to robi?



    Naszą główną bohaterką jest Laura, młoda samotna matka, która jest analitykiem bankowości i uczestniczy w konferencjach Argusa w jednej z największych i najlepszych firm, zajmujących się analizą zachowań ludzkich, a także wszystkim tym, co sami pozostawiamy w necie. Oni to zbierają, katalogują i wykorzystują. W jakim celu? Nie wiadomo. Dodatkowo, po pewnym czasie znajomi Laury ulegają wypadkom, albo popełniają samobójstwa. Dlaczego? Tego nie wie nikt.

Laura zajmuje się projektowaniem i prognozowaniem zachowań konsumentów. I znowu wracamy do tego, co zostawiamy w necie. Bo ile razy pobieramy jakąś aplikację czy też logujemy się gdzieś i nie czytamy regulaminów? No właśnie… W tych regulaminach jest wszystko. A Laura i Argus te dane wykorzystują. Każde do innego celu. Ona do swojej pracy w banku. On – by tworzyć i zaspokajać potrzeby konsumentów. Ale do czasu, bo Laura, będzie pracować dla Argusa i tutaj zacznie się grubsza akcja. Do tego dochodzi aplikacja randkowa, gdzie masz pełen pakiet medyczny, bo skoro szukasz miłości, to zechcesz zadbać też o swoje zdrowie. Czy to nie powinno iść w parze? Powinno. I tutaj mamy skrzętnie uknutą intrygę i za tym idzie dalszy wątek.

Co dalej? Nie napiszę, bo boję się że zdradzę zbyt wiele. A tutaj jest dość cienka granica i można na niej balansować i nieświadomie popełnić gafę i zaspojlerować, i po co? Nie, nie robiłam tego i nie będę. Chyba że ktoś mnie wnerwi, wtedy mówię jakie jest zakończenie książki.







    Jak łatwo się domyślić, znajdziemy w tej książce wątek miłosny. Bo Magda nie byłaby sobą, jakby nie dodała nuty romantyzmu, ale bez obaw. On jakby nie istniał. Pojawia się na krótką chwilę i pęka jak bańka mydlana. Tę książkę czyta się na raz. Nie więcej, bo zje Cię ciekawość. Czytałam ją z wypiekami na twarzy i stwierdzam, że ona pozamiata na naszym rynku wydawniczym, ale tak porządnie. Dlaczego? Bo takiej Witkiewicz nie znacie i pewnie nie poznacie. Tę książkę czyta się fantastycznie lekko, a zarazem przeraża to, jak dobrą intrygę przedstawia nam autorka. A zakończenie? Kwintesencja intrygi, ale jednocześnie czas, aby pozbierać te wszystkie wątki. I może tom drugi? Bo to aż się prosi o zakończenie. Genialna książka. Idealna na plażę. Na hamak i na dobry sen. 






Prześlij komentarz

1 Komentarze

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.