Koniecznie, przeczytaj tej jesieni!

 




    I tak już tradycyjnie, jak co każdej jesieni, czas na polecajkę co czytać. Co czytać? Najlepiej książkę, byle tylko nie książkę telefoniczną, bo można to porównać do syzyfowej pracy. I zarazem, dość powtarzających się numerów i nazwisk... Także nie polecam, nawet jeżeli narzekasz, że nie masz co czytać. Nawet jeżeli Ci Legimi strajkuje, pamiętaj, książka papierowa się nigdy nie rozładuje. No, chyba że ją ulewa dorwie lub niechcący potrącona szklanka wody albo kawa. Ups. Wtedy każde serce książkoholika krwawi. Tak serio, nie znam osoby, która kocha czytać i by bardziej nie klęła za taką książką, niż jadąc po ulicy za niedzielnym kierowcą. Coś za coś. Co czytać tej jesieni? Tak książki, przerabialiśmy to. Ale jakie? Porywające. Pozostawiające nutkę niepewności. Coś lekkiego, ale i wojennego. No dobra, dorzucę jeszcze coś z fantastyki dlaczego? Bo Mull wydał nowe dwie książki. Nie znasz Mulla? Zaraz poznasz. Ale po kolei...









    Pierw może zacznę od książki, która miała niedawno premierę. I jest także zarazem, debiutem literackim. I muszę przyznać, całkiem udanym i przyjemnym. Zazwyczaj debiuty są słabe. Chociaż, patrząc na współczesnych autorów i wydawnictwa, widać nowy trend. Zaczynają zwracać uwagę, co wydają i jak chcą daną książkę widać. Wracając do książki, mowa o "Toksyczna przyjaźń". Bez żadnych ceregieli, wiadomo, że dwie przyjaciółki siebie nie lubią. Od zawsze rywalizowały. I nie była to zdrowa rywalizacja, aż do czasu, gdy jedna z nich ginie. Na samym początku, mamy podsunięty fragment, który ma nas zmylić i wysunąć błędne wnioski, dotyczące kto zabił. Dobra zmyłka nie jest zła. I jeżeli, nastawisz się wrogo do jednej z przyjaciółek to już trudno. Mamy tutaj dwa skrajne światy. W jednym pełen świat luksusów i przepychy. W drugim, życie skromne, bez żadnych wspomagających rodzin i kochanego męża. Książkę, czyta się bardzo, ale to bardzo dobrze. Taka na raz lektura, bo wciąga bardzo dobrze. I dochodzimy do sedna, dlaczego po nią sięgnąć? Z bardzo prostej przyczyny, zapomnisz o świecie to raz. A dwa, dawno nie czytałam dobrego thrilleru i kryminału. Tutaj został porzucony ten schemat i wyszło wspaniale.









    Kolejną książką, po którą zachęcam do sięgnięcia jest najnowsze dzieło Brandona Mulla. Tak, tak to ten od „Baśnioboru"! Powraca w wielkim stylu z nowym cyklem „Wojna cukierkowa". Taki sam tytuł nosi pierwszy tom książki. Mamy tu ogromną ilość istot magicznych, tym razem bez smoków, ale mamy czarodziei. I czwórkę dzieci, które będą używać magicznych cukierków Używać swoich mocy, zaraz po ich zjedzeniu. Czasem będą podążać tunelami lustrzanymi, a czasem, będą musieli ryzykować dla dobra swojego. Co takiego, będą ryzykować? Komu zaufać. Bo nie każdy, ma czyste i dobre plany. Niektórzy próbują grać nie czysto, a dzieciaki mają to do siebie, że wyczują ten fałsz. Czego po niej, można się spodziewać? Czegoś innego. Czegoś, co u Mulla jeszcze nie było. Bo to, że świat czarodziejów i świat równoległy, łączy w jedną całość, mogliście poznać z „Baśnioboru”, ale tutaj wskakuje na całkiem inny poziom. I wyszło rewelacyjnie, czyta się bardzo dobrze i lekko. Porywa, nie tylko dorosłych, ale i także dzieci, które będą słuchać albo czytać same w pełni zainteresowane. Bo kto nie kocha magicznych istot? Tym razem, wojna toczy się o talejtoskop Millsa. Wiesz, jaki jest jej minus? Kończy się zbyt szybko...




    Oczywiście, że nie byłą bym sobą, gdybym nie dodała do tej listy, czegoś z literatury obozowej. Jest to chyba jedna z tych pozycji książkowych, którą powinien przeczytać i poznać, każdy miłośnik tego tematu. Mowa o „Sędzia w Auschwitz, Sędzia SS Konrad Morgen i jego walka z korupcją oraz „nielegalnymi” morderstwami w obozach koncentracyjnych". Literatura faktu ma to do siebie, że jest napisana na sucho. Bez zarzucania nam autora zdania i to, co jemu w duszy gra. Dlatego, cenię sobie takie lektury. Co do Auschwitz, tak wiem, wiele osób nie potrafi podejść do tematu bez emocji. Ale czy warto, rzucać emocjami? Bez sensu, lepiej wyciągnąć po cichu wnioski i samemu mieć w tej kwestii zdanie. To, że korupcja była w obozach, wiadomo nie od dziś. Ale wiesz co? Dochodzi tu do ciekawej i interesującej sprawy, bo w żadnej, ale to w żadnej książce, nie pojawia się wzmianka o Konradzie Morgenie. Dobra była jedna książka, ale były zaledwie dwa zdania. A raczej o jego wizycie, mającej cel inspekcji co tam się dzieje. A tak, cisza, jak makiem zasiało. Jak napisałam już wyżej, cel Morgena był, by walczyć z korupcją i sprawdzał każdy obóz. Co nie zwalnia go z niczego, że nosił mundur SS. I czytając, tę książkę zobaczysz pewne rozbieżności. Jakie? Nie napiszę, ale jest to jedna z ciekawszych i wartościowych książek, które ukazały się. Dlaczego? Bo pozwala nam bardziej i lepiej ułożyć  układankę, która cały czas jest nieodkryta. A stawiani są przed sąd, stuletni staruszkowie...



    I przy tym wyborze, raczej nie będzie sporym zaskoczeniem, gdy napiszę. Że koniecznie, ale to koniecznie, musisz poznać Czas grzechu Anny Sakowicz. To jest pierwszy tom i zarazem, moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Pisałam o tej książce w tym wpisie. Dlaczego ona? Bo zaraz będzie mieć premierę trzeci tom. I zarazem, ta historia robi wrażenie. Jest napisana fantastycznie z rozmachem i z porządnym rozeznaniem na temat. Dawno nie czytałam, książki obyczajowej z historią w tle tak dobrej. Tylko minus tych książek taki, kończą się zbyt szybko.

Prześlij komentarz

0 Komentarze